West trudny jest

A tak!! W zeszłym sezonie słabi Pistons przegrali wszystkie wyjazdowe mecze z drużynami konferencji Zachodniej. Teraz są mocniejsi, ale, jak widać, na razie nie na tyle, żeby wygrywać na terenach bliżej Pacyfiku. Najpierw przegrali, jeszcze u siebie, z Thunder, następnie z Trailblazers w Portland, a z Warriors to już zostali rozstrzelani. Przeciwko Blazers grali nieźle i mieli szansę, ale niesamowita skuteczność gospodarzy zza łuku przypieczętowała porażkę. Jutro wizyta w Sacramento, a w niedzielę w LA przeciwko Lakers. To jest czas, żeby odwrócić los. Tymczasem, jak to się dzieje, że Pistons nie dają rady:

  • Pistons mają najgorszą obronę w lidze ... uhmm ... Na pierwszy rzut oka tego nie widać, ale liczby nie kłamią. Średnio 107,8 straconych punktów na mecz to straszny wynik. Zbiórki w ataku to domena Tłoków i są pod tym względem gorsi tylko od ... Raptors. Super. Ale na bronionej desce nie jest już tak pięknie, ledwo przeciętnie.
  • Josh Smith trafia niecałe 42% z gry, 28% za trzy i 60% z linii. Nieciekawie. Chauncey Billups trafia 33% z gry i tyle samo za trzy. Brandon Jennings ma skuteczność na poziomie 39% i 27% za trzy. Tymczasem Monroe Greg trafia połowę swoich rzutów, a Drummond Andre jest liderem ligi z 66,7% skuteczności!!! To nie znaczy, że Smith i Jennings nie są wartościowi. Wiadomo było jak wygląda ich gra i nie muszą być super skuteczni, żeby odgrywać kluczową rolę. Smith potrafi grać świetną obronę, a Jennings przewodzi lidze w przechwytach. Wiadomo też było, że zestawienie wszystkich elementów jest wyzwaniem i będzie wymagało czasu.
  • Mo Cheeks robi na mnie dobre wrażenie. Można krytykować niektóre decyzje, ale generalnie reaguje szybko i aktywnie poszukuje dobrych rozwiązań. W porównaniu do Lawrence'a Franka i  jego gry Jasonem Maxiellem i Tayem Princem jako podstawowymi opcjami, jest zdecydowanie lepiej. Cheeks wczoraj posadził Smitha. Zapytany czy jest nim rozczarowany, powiedziłą, że jest zadowolony z zaangażowania, ale chciał spróbowac czegoś innego. Cheeks jest szczery, ale zachowuje pozytywne nastawienie, przez co wydaje się mieć potencjał do budowania naprawdę dobrych relacji z zawodnikami. Ostatnio daje więcej szans KCP i Singlerowi, a Gigi Datome grał 20 min. i odpłacił skutecznością z dystansu. To dobre znaki. 
Czekamy na konkrety i zwycięstwa. Go Pistons!!!

Playoff game

Wiecie, Pistons chcieli by być trochę taką Indianą. Wysoki frontcourt, gra przez środek, etc. Indiana to prawdziwy potwór. Mają najlepszą obronę w lidze, potrafią metodycznie i skuteczni egzekwować w ataku pozycyjnym, a Paul George ... Paul George jest wyjątkowym graczem. Pistons grają szybciej, bardziej polegają na obronie farby i szybkim ataku. Wczoraj wydali Pacers prawdziwą wojnę. Były bloki, faule, popchnięcia, obalenia, ale nie było agresji, ani brzydkiej gry. Miło było patrzeć jak Andre Drummond i Greg Monroe są w stanie walczyć jak równy z równym z Royem Hibbertem i Davidem Westem.

  • Greg Monroe zalicza w tym sezonie 17.3 pkt na skuteczności 49% i 11 zbiórek. Wczoraj 14 i 10. I wciąż jest za mało wykorzystywany. Po raz kolejny trzeba napisać, ze zdecydowanie poprawił obronę. Jak tak dalej pójdzie, nie wyobrażam sobie, żeby Pistons nawet rozważali wymienienie go. Chyba, że za Chrisa Paula, albo Paula George, który wczoraj zdobył 31 pkt. i zebrał 10 piłek, momentami wyglądając jak kot uciekający niezdarnym psom.
  • Obrona Pacers zrobiła swoje i Pistons mieli niewiele łatwych okazji. Ale wygranie drugiej kwarty 27 - 9 przeciwko najlepszej obronie ligi to jest coś!!! Pacers odgryźli się w trzeciej, a Pistons zbyt późno rozpoczęli pogoń i nie zdążyli już odrobić kilkunasto punktowej straty, ostatecznie przegrywając 91-99.
  • Brandon Jennings na razie nie zachwyca. Na plus, raczej nie zabiera gry innym i jest w stanie usunąć się kiedy trzeba. Umie też ustawić wysokich w dobrej pozycji. Popisał się kilkoma przechwytami.
  • Gigi Datome dostał swoją szansę, ale grał tylko kilkanaście minut i niewiele z tego wynikło. Prosimy o więcej.
Teraz czekamy do piątku, kiedy jedyną w sezonie wizytę w The Palace złoży Kevin Durant iRussell Westbrook z kolegami. Stay tuned!!

No match

Pistons wrócili do domu i przypomnieli, że wydobyli się z ligowych dołów, a Celtics właśnie się tam znaleźli. Cóż, "fortuna kołem się toczy, kto się  boi niech wyskoczy ..." Przez większość meczu Pistons prowadzili grę i mieli 10 pkt. przewagę. Na początku czwartej kwarty Celtics wyszli na prowadzenie, ale Tłoki szybko znów odskoczyły na bezpieczny dystans.

Greg Monroe robi sieczkę tyłem do kosza i zdecydowanie poprawił defensywę. Jest szybszy na nogach, blokuje więcej rzutów i gra na wysokiej skuteczności. Dużo uwagi poświęciłem Joshowi Smithowi. Wiadomo, nowy utalentowany zawodnik, już gwiazda. Ale to Monroe, po cichutku, jest dotychczas najlepszym graczem Pistons. Miło patrzeć jak się rozwija i dostosowuje do nowych okoliczności.
Smith nie jest tak skuteczny, ale ma niesamowite wyczucie pozycji, swojej i przede wszystkim partnerów. Jego przegląd pola, antycypacja i obrona indywidualna są wyjątkowe. A Andre Drummond robi swoje. Zbiera, dobija i kończy alley oop. Wygląda na to, że double-double będzie dla niego normą. Już jest.

Tematem wieczoru bł jednak powrót Brandona Jenningsa, który wszedł z ławki i ws umie grał 30 minut. Maska mu nie przeszkadzała, przynajmniej nie zmieniła jego stylu gry - trochę nieprzemyślanych rzutów, ale też przechwyty, kontry i spektakularne ruchy, jak choćby ten, po pierwsze punkty w sezonie zasadniczym w barwach Detroit.


Keep it up!! Deeetroit basketball !!!

Grindin in Memphis

Grizzlies mieli dużo szczęścia, że udało im się wygrać. Grizzlies mieli dużo szczęścia, że udało im się wygrać. Cóż, nie wyobrażam sobie, że w ostatnich latach mógłbym napisać coś takiego po starciu z Grizz na wyjeździe w ich pierwszym meczu przed własną publicznością. Pistons wyszli na prowadzenie przed czwartą kwartą, prowadzili 5 ma na minutę przed końcem, żeby w końcu przegrać po dogrywce. Chauncey Billups miał czystą trójkę w końcówce regulaminowego, ale zawahał się czy robić jab step, czy rzucać i w efekcie nie trafił. W dogrywce pogrążył nas nie kto inny, jak Tay Prince trafiając dwie trójki z rogów. Damm ... Nie jestem zadowolony z przegranej, ale widzieć, że Tłoki prowadzą grę i zmuszają tak twardą drużynę do maksymalnego wysiłku było przyjemnością, a to z pewnością coś nowego. Jako straumatyzowany ostatnimi latami fan, wciąż szukam dziury i nie mogę uwierzyć, że w Detroit jest potencjał na naprawdę mocną drużynę. Cóż, powoli trzeba się będzie  z tym oswajać.
  • Rodney Stuckey w swoim pierwszym meczu po kontuzji kciuka zdobył 19 pkt. w 23 minuty. Trafiła dwie trójki, trudny fade away po post up. Był agresywny w obronie i zdecydowany w ataku. Czyżby moja przepowiednia się spełniała i Stuckey miał zaliczyć dobry rok ...
  • Frontcourt wciąż wygląda dobrze, i to na tle być może najlepszej formacji wysokich w lidze. Greg Monroe gra tyłem do kosza, lub atakuje z łokcia, Andre Drummond czai się przy linii końcowej na dobitkę, Josh Smith atakuje z obwodu i odgrywa, lub gra tyłem przeciwko mniejszym obrońcom. Było kilka momentów nieporozumienia w rotacji, przez co Memphis zdobywało łatwe punkty po ścięciach wzdłuż linii końcowej. Ale to kwestia zgrania. Tymczasem Pistons pokazali, że blokami i przechwytami mogą napsuć przeciwnikom sporo krwi. J-Smoove był nieskuteczny, ale jego obrona pick & roll, przechwyty i bloki były kluczowe dla przebiegu spotkania. Na minutę przed końcem trafił trójkę, którą prawie pozamiatał mecz. Niestety ... Andre Drummond miał 16 zbiórek - just sayin. W końcówce sędziowie gwizdnęli mu offensive interference i nie zaliczyli punktów, które pewnie przesądziłyby o zwycięstwie Tłoków.
  • Wysocy dobrze współpracują, ale mam wrażenie, że w dogrywce Mo Cheeks powinien użyć kogoś z dwójki Kyle Singler, Kentavious Caldwell-Pope lub gorącego Rodney Stuckey. KCP wciąż jest bardzo aktywny w defensywie i sprintem biega do kontr. Trafił też pierwszą trójkę w sezonie. Singler wprowadza dużo ruchu do gry, przez co robi się więcej miejsca. Billups grał chyba trochę za długo.
Świetny mecz. szkoda, że trochę pechowo przegrany. W niedzielę spotkanie z Celtics w the Palace. To trzeba wygrać. Stay tuned !!!

Deeetroit basketball !!!

Pistons wygrali na otwarcie sezonu pierwszy raz od czterech lat. Ostatnio udała im się ta sztuka, pod wodzą nieustraszonego Johna Kuestera, kiedy w sezonie 2009/10 osiągnęli bilans 27 : 55. Dlatego bardziej niż wczorajsza wygrana cieszy styl, w jakim to się wydarzyło. Wizards też mają ambicje wejścia do playoffs i wszyscy w organizacji powtarzają to jak mantrę. W pierwszej połowie Trevor Ariza zdobył 22 punkty, głównie z trójek. Wszystko co opuszczało jego ręce lądowało na dnie siatki. Bradley Beal godnie go wspierał. Ale nie o nich mowa. Pistons szybko wyszli na prowadzenie i utrzymywali kilku - kilkunasto punktowy dystans. Chauncey Billups został wywołany jako ostatni przez naszego super spikera Johna Masona. Był to emocjonalny moment, a the Palace zareagowało owacją. Chauncey nie  grał dużo przed sezonem, ale szybko pokazał, że umie kontrolować grę, jak prawdopodobnie nikt inny w składzie. Wiem, brzmi to trochę strasznie,w końcu Billups ma 37 lat. Wczoraj spędził na boisku 30 minut, trafił połowę rzutów, w tym 4 trójki, zgodnie z ksywą, w ważnych momentach i wszystkie osobiste. Co widać w skrócie, dyrygował drużyną również podczas przerw. Andre Drummond w pierwszej połowie terroryzował na atakowanej desce.


Potem miał kłopoty z faulami i zwolnił tempo. Całe szczęście Greg Monroe szybko przejął inicjatywę robiąc w pomalowanym siekane kotlety. 24 pkt., 16 zbiórek, 12/15 z linii. Josh Smith zaliczył 19-5-5 i wykonał parę niesamowitych ruchów. Wszyscy wysocy szukali się wzajemnie podaniem, a Smith przede wszystkim starał się wykreować pozostałych.
Ciekawie i trochę nieoczekiwanie wyglądała rotacja z tyłu. Will Bynum wyszedł w pierwszym składzie. Grał nierówno, ale w końcówce trafiał ważne rzuty. Pierwszym z ławki był Kentavious Caldwell-Pope, który nie mógł się wstrzelić z dystansu, ale skutecznie atakował obręcz i bronił. Kyle Singler grał na trójce ze Smithem i Monroe z przodu. Rotacja wypadła pomysłowo i skutecznie. I tak pierwszy mecz sezonu 2013/14 przechodzi do historii!!


Jutro wycieczka do Memphis. Nie będzie łatwo, ale w końcu Pistons to podobno tacy młodsi bracia Grizzlies, a Billups spotka się z Tayem Princem. Będę o tym pisał. Stay tuned!!

Ostatnie prognozy

Proszę zapiąć pasy. Zaczynamy sezon 2013/14!! Po wielu latach stagnacji, kłótni, mierności i chaosu wreszcie możemy mieć nadzieję na lepsze wyniki. Play – off wydaje się realnym celem, ale nic nie przyjdzie łatwo, zwłaszcza na początku, kiedy Tłoki startują z przetrzebionym kontuzjami backcourt.
Oto trzy rzeczy, moim zdaniem, warte oglądania w nadchodzącym sezonie:

  1. Wielka trójka. Współpraca i efektywność frontcourt Pistons jest podstawowym warunkiem sukcesu w nadchodzącym sezonie. Jeżeli to nie wypali, szanse na użycie Grega Monroe w wymianie, aby wzmocnić siłę ognia, wzrosną.
  2. Point guard. Potrzeba stabilności i kompetencji. Brandon Jennings ma kompetencje, ale czy jest stabilny i czy będzie się potrafił dostosować do sytuacji? Will Bynum pokazał, że może być wartościowym zmiennikiem, a Chauncey Billups też pewnie będzie miał jeszcze coś do powiedzenia.
  3. Spacing. Gigi Datome przesiedział preseason z kontuzją. Kentavious Caldwell-Pope potrzebuje czasu. Czy podzespół w składzie Singler-Datome-KCP-Villanueva będzie w stanie zapewnić celność zza  łuku po odegraniach? Copy/paste: Jeżeli to nie wypali, szanse na użycie Grega Monroe w wymianie, aby wzmocnić siłę ognia, wzrosną.
A oto moje prognozy oparte na pogłębionej wieloletniej wiedzy eksperckiej, analizie trendów, sytuacji rodzinnej i materialnej zawodników, ich osobistych preferencji, etc., czyli wróżenie z fusów:

  1. Pistons będą mieli na początku trudności. Absencja Brandona Jenningsa, Rodneya Stuckey, kontuzja Datome – to wszystko wydłuży proces zgrania i określenia ról. Przewiduję, że przed świętami zobaczymy lepszy flow i większą regularność, a forma ostatecznie ustabilizuje się w drugiej połowie sezonu.
  2. Brandon Jennings nie zmieni diametralnie swojego stylu gry. Razem z Willem Bynumem stworzą ciekawą rotację na jedynce, ale będzie brakowało skuteczności i siły w defensywie. To jednak wystarczy, żeby Pistons wyglądali przynajmniej przyzwoicie na rozegraniu. Jennings trafi też parę wielkich rzutów w ważnych momentach.
  3. Josh Smith będzie miał statystycznie słabszy rok, ale często będzie najważniejszym graczem na boisku i najlepszym playmakerem. Będzie krył najlepszego skrzydłowego i zaliczał przechwyty z pomocy.
  4. Gigi Datome wejdzie w rolę najlepszego strzelca Pistons i będzie grał jako podstawowy rezerwowy. Wypracuje dobrą synergię z Willem Bynumem i Drummondem.
  5. Kyle Singler umocni swój status wszechstronnego zadaniowca i będzie podstawowym graczem w rotacji.
  6. Rodney Stuckey będzie grał nieźle, dopóki go nie wymienią. A potem to już nie wiem.
  7. Tony Mitchell z czasem będzie dostawał szanse gry po 10-12 minut i będzie komentowany jako kolejny wysoki fizyczny gracz Pistons i super atleta. Tak go to rozochoci, że weźmie udział w konkursie wsadów i ... kto wie.
  8. Kentavious Caldwell-Pope będzie się adaptował powoli, ale stopniowo odnajdzie się w drugiej połowie sezonu.
  9. W połowie sezonu Pistons wezmą udział w wymianie, żeby wzmocnić obwód. Niestety częścią tej wymiany będzie Greg Monroe.
  10. Andre Drummond będzie zaliczał średnio double-double. Będzie kandydatem do nagrody dla gracza, który dokonał największego postępu, ale jej nie zdobędzie.
A teraz przystąpmy do sprawdzania. Deeeetroit basketball !!!

Co nam mówi przedsezonowa szklana kula

Za nami preseason. Drużyna taka jak Tłoki, czyli pełna nowych graczy, których dopasowanie stoi pod znakiem zapytania, powinna wykorzystać ten czas, żeby maksymalnie ułatwić sobie wejście w sezon. Tymczasem Brandon Jennings i Rodney Stuckey od razu odpadli z kontuzjami i będą wyłączeni w pierwszych meczach sezonu. To utrudni start, ale też otworzyło możliwość gry lub dłuższych minut dla innych graczy. Co więc się udało, a co nie. Cienie i blaski preseason A.D. 2013.
  • Josh Smith jako SF. J-Smoove to gracz, o którego wadach mówi się zdecydowanie za dużo. Rzuci czasem długą dwójkę, żuje gumę, ma znudzoną minę ... a ta plaga stonki ostatniego lata ... Dość!! Miło było zobaczyć, że Smith sprawdza się jako SF i zapewnia, że cały frontcourt może rozgrywać piłkę między sobą. Niczego nie forsował, zapewniał dobry ruch piłki i pozwalał, żeby gra przychodziła do niego. Jego wszechstronność jest imponująca. Rozgrywanie w ataku pozycyjnym i w kontrze, gra na dystansie i tyłem do kosza, no i co pewien czas jakieś oryginalne zagranie. Na pozycji SF grają w lidze LeBron James, Kevin Durant, Carmelo Anthony, Paul George, Paul Pierce. Trudno sobie wyobrazić lepszego obrońcę przeciwko nim. Josh Smith wygląda jak SF, kóry może grać PF, a nie odrotnie. To dobra wiadomość dla wszystkich fanów Pistons. Nie był specjalnie skuteczny, ani nie zdominował żadnego meczu. Za to pokazał się jako super glue guy i nie zabierał gry Drummondowi i Monroe, a dodawał im skrzydeł. Idźmy w stronę światła!!



  • Andre Drummond wciąż nie trafia osobistych. Andre Drummond dłubie w nosie. Andre Drummond skończył się na Kill Em All. Andre Drummond w żadnym meczu nie zszedł poniżej 10 zbiórek, z Minesotą zanotował 20, a średnio w preseason 14. Nieźle odnajdywał się w ataku pozycyjnym, próbując nawet post up. Ale największy postrach sieje przemykając się wzdłuż linii końcowej pod atakowaną tablicą. Żaden podkoszowy nie może być pewien, że Dre nie eksploduje po niecelnym rzucie i nie wyrwie ofensywnej zbiórki. W swojej farbie też dominował, choć nie ustrzegł się błędów. Ale to normalne. Tymczasem widać postęp i  widać, że Drummond daje radę przebywając na boisku ponad 30 min. A, i pick&roll z Willem Bynumem wciąż działa.

  • Kyle Singler nie zdominował analiz przedsezonowych. Po słabszej drugiej połowie zeszłego sezonu przeważał pogląd, że straci miejsce w pierwszym, wzmocnionym, składzie. Cóż, wygląda na to, że może właśnie je wywalczył. Mo Cheeks porównał go do swojego kolegi z czasów gry w Sixers Bobby'ego Jones'a. Jones nie imponował statystykami, ale w każdym elemencie gry był dobry, a swoją energią, sprytem i intensywnością w defensywie łatał wszystkie dziury. Takie porównanie to nobilitacja dla Singlera, ale nie jest bezzasadne. Kyle trafiał 37% z gry, ale też zza łuku. Natomiast potrafił wstrzelić się w ważnym momencie. Przede wszystkim jednak czytał grę i był dla przeciwników niewygodnym obrońcą. Gra ze sprytem i pewnością weterana. O ile Josh Smith to mistrz wszechstronności, Singler jest jego wiernym giermkiem. Zdziwiłbym się gdyby w najbliższą środę, nie wyszedł w pierwszym składzie. 

  • Will Bynum to wciąż Will Bynum, ale wobec braków na jedynce, pokazał, że może prowadzić zespół przez cały mecz. Wszyscy wiemy, że jest dynamiczny, umie się dostać pod obręcz i zdobywać punkty seriami. Ale też na tyle dobrze organizował grę partnerom, że trudno go będzie trzymać na ławce. Teoretycznie startował jako, być może, dopiero czwarty rozgrywający w rotacji i Pistons, w obecnym składzie, nie byli dla niego najlepszym otoczeniem. Rodney Stuckey może zostać wymieniony w trakcie sezonu, Czy Bynum jest przed, czy za Billupsem w kolejce do gry na jedynce? Sądząc po ostatnich występach, powinien grać po 20 minut na mecz.
  • Greg Monroe jest pierwszą opcją Detroit w post up. Dobrze robił sobie miejsce i dostawał się pod obręcz. Kilka razy popisał się wręcz spektakularną techniką. Gorzej było z wykończeniem. Na szczęście obecność Dre jest w takich sytuacjach bardzo pomocna. Wciąż niepewny z dystansu.
  • Rookies. Kentavious Caldwell-Pope zderzył się w Detroit wysokimi oczekiwaniami. Jego atletyzm, obrona i zbiórki miały pomóc zapełnić dziurę na obwodzie. Defensywa i intensywność są na miejscu. To zapewni mu minuty na boisku. Ale jeżeli chce, żeby było ich więcej, musi ustabilizować formę strzelecką. Był skuteczniejszy zza łuku niż z w ogóle z gry. Robił niezłe wrażenie, ale moim zdaniem, Kyle Singler jest obecnie zdecydowanie lepiej przygotowany do gry w pierwszej piątce. I w sumie nie ma w tym nic dziwnego. Peyton Siva grywał średnio 27 minut, a z Orlando prawie cały mecz. Bywało różnie, ale zdecydowanie nie znalazł się w NBA przypadkowo. Kontuzja Jenningsa, Stuckey i Billupsa to najlepsze, co mogło mu się przydarzyć. Tak hartowała się stal. Tony Mitchell, zwany również ogrem, nie nagrał się zbyt wiele. Świetnie pokazał się przeciwko Nets, kiedy zaliczył double - double. Ofensywna zbiórka, dobitki to jego chleb powszedni. MoCheeks go komplementował. Jeżeli będzie ciężko pracował i grał z pasją ma szansę przeskoczyć  Charliego V. i Jonasa Jerebko.
  • Jerebko pokazał, że jest nieźle przygotował y i pracował nad trójką. Grywał po niespełna 20 minut i to jest dla niego realistyczny cel. Charlie Villanueva wygląda za to jakby zależało mu, żeby utrzymać wysoką temperaturę na swoim krześle. Czasem się poderwie, żeby dopingować kolegów, ale to tylko ze względów higienicznych. Ciepło mu tam i przytulnie.Josh Harrelson powinien dać radę go zastąpić.
  • Preseason nie dostarczył jednoznacznej odpowiedzi na pytanie jak rozwinie się projekt pt. "powrót Chauncey B-B-Billupsa". Billups miał jakieś drobne kontuzje, na przemian grał i odpoczywał. Niech się wyleczy, trafi parę trójek, dostanie się na linię i podejmuje dobre decyzje. Zapewne Cheeks będzie na nim bardziej polegał w pierwszych meczach sezonu, niż podczas przedsezonowej rozgrzewki. Grał nieźle, ale widać, że stracił sporo dynamiki. Cóż, jeżeli ktoś ma sobie poradzić z jej brakiem, to właśnie on.
Pistons pokazali, że ich frontcourt może dobrze funkcjonować. Widać, że starają się metodycznie egzekwować ofensywę w ataku pozycyjnym przez trzech wysokich i wygląda to obiecująco. To najważniejsza wiadomość. Problemy na obwodzie pozostają i nie pojawił się na razie żaden wybawiciel, choć trzeba powiedzieć, że Singler, Jerebko, KCP i Josh Smith robili co mogli, żeby rozciągnąć grę. Powodzenia!!!

Rywalizacje?

Rywalizacje na Wschodzie. Prze ostatnie lata z rozrzewnieniem można było wspominać lata 90te i czasy wspaniałych starć Bulls - Knicks, Knicks - Pacers, Heat - Knicks itd, itp. Wygląda na to, że w tym sezonie Bulls, Pacers i Nets wzmocnili się na tyle, żeby poważnie zagrozić supremacji Heat i toczyć między sobą zacięte starcia. Pistons, po ostatnich wzmocnieniach, mogą włączyć się do rywalizacji mniejszego formatu, szczególnie w swojej, Centralnej Dywizji. Liczyłem, że dwa mecze - z Bulls i Cavs będą tego przedsmakiem. Niestety Pistons wypadli blado. Rozumiem, że Bulls u siebie, w pierwszym meczu Derricka Rose'a na własnym parkiecie, to trochę za dużo, szczególnie, że przetrzebiony kontuzjami obwód prawie nie istniał. Dzień później z Cavs, przy wyrównanym meczu, Tłoki w pod koniec opadły z sił. Dzisiaj szansa na odbicie się w spotkaniu z Magic. A na rywalizacje trzeba będzie jeszcze trochę poczekać. Mam nadzieję, że nie dłużej niż do początku sezonu regularnego. Jeżeli Tłoki chcą z kimkolwiek rywalizować, muszą być zagrożeniem dla każdego, w tym najlepszych. O to będzie się toczyła gra w tym sezonie. Zaistnieć i pokazać, że jest na czym dalej budować. Go Pistons!!!

Pistons over Brooklyn

Brandon Jennings dalej leczy ząb, a Gigi Datome ścięgno. Chauncey Billups po prostu nie gra, a Rodney Stuckey przeszedł udaną operację kciuka. Tymczasem:

  1. Will Bynum dalej wykorzystuje swoją szansę. Wczoraj miał 11 asyst, podejmował dobre decyzje i nie tracił piłki. Peyton Siva dostał szansę jako zmiennik Bynuma. Zdobył 8 pkt. w 15 minut, ale miał też 5 strat.
  2. Niedawno Mo Cheeks powiedział, że nie traktuje Kyle'a Singlers jako SG. Powiedział, że Kyle może trochę grać na dwójce, ale jest bardzie niskim skrzydłowym. Cóż, być może zmienił zdanie i będzie się musiał w nim utwierdzić, bo Singler drugi raz wyszedł w pierwszym składzie na dwójce i pokazał, że jest tam najlepszą opcją. Może nie widać tego specjalnie w statystykach, ale Singler dodaje dobrego flow ofensywie, a w obronie potrafi naprawdę być niewygodnym przeciwnikiem. Miał słabszą drugą połowę zeszłego sezonu i startuje trochę z tylnego rzędu, ale koniec końców dwumetrowy gość, dobry obrońca, podający i, co najważniejsze, rzucający, może okazać się najlepszą opcją.
  3. Frontcourt znów wyglądał lepiej niż solidnie. Andre Drummond trafił 6/8 z gry i 3/3 z linii, momentami totalnie dominując środek. Pokazał też trochę dobrego post up. Ale jego siła to sprint w kierunku obręczy, ofensywne zbiórki, dobitki. Drummond chowa się przy linii końcowej i eksploduje zza rogu tablicy po lob lub zbiórkę. Naprawdę trudno go zatrzymać. Tony Mitchell zaliczył double-double w 25 minut. Cóż, nigdy dość wysokich, atletycznych graczy.
A, i Pistons wzięli Brooklyn. Wiem, że to tylko preseason, ale można nabrać apetytu na sezon regularny i play off ;-)) Go Pistons!!!

Heat check

Chociaż to tylko preseason, miło popatrzeć jak Pistons walczą z Heat jak równy z równym. Jednocześnie wyraźnie widać, że nie grają płynnie w ofensywie i mają braki w składzie. Ale, po latach dołowania, widzieć, że Pistons są w stanie być trudnym przeciwnikiem dla najlepszych, bezcenne. Oto kolejna garść obserwacji.

  1. Coraz bardziej zaczynam wierzyć we frontcourt Smith-Monroe-Drummond. Smith ma większe predyspozycje do gry na trójce, niż sądziłem. Przy tym jest idealnym glue playerem. Nie zabiera gry Monroe, ani Drummondowi, a ustawia ich w dobrych pozycjach i zapewnia większą płynność w ofensywie. Gra głównie podaniem i obroną, a przede wszystkim głową. Oczywiście nie przeszkadza, że trafił 5/7 trójek w dwóch meczach. Jest też jednym z ... niewielu graczy, którzy mogą dorównać LeBronowi  siłą i szybkością. Btw. James schudł i wygląda na to, że, o ile to w ogóle możliwe, poprawił dynamikę. J-Smoove jest jednym z najlepiej wyposażonych przeciwko niemu obrońców.  Miło będzie obserwować ich starcia.
  2. Andre Drummond rzucił, no bardziej wepchnął, 21 pkt. (8/10) i zebrał 11 piłek. Just sayin ...
  3. Rodney Stuckey przytrzasnął kciuk drzwiach samochodowych i będzie poza grą przez kilka tygodni. Źle dla niego i źle dla Pistons, którzy jak przypuszczam, chcieli go wypromować przed ewentualną wymianą. Tymczasem szansę dostał nieustraszony Will Bynum. Dostał i wykorzystał - 28 pkt., 6 asyst w ponad 46 minut. Brandon Jennings nie grał z powodu bolącego zęba. Mam nadzieję, że rotacja na obwodzie wzmocni się i ustali w najbliższych miesiącach, a Will the Thrill będzie jej stały elementem. Zasłużył na to i umie się odpłacić.
Dzisiaj spotkanie bliskiego stopnia z new look Brooklyn Nets. Go Pistons!!!