Dumars nie jest człowiekiem słowa. Albo może raczej jest człowiekiem niewielu słów i odpowiedniej intonacji. Nie komunikuje się z fanami zbyt często i nie wypowiada się zbyt jasno. Wiadomo, taka praca - nie można ujawniać zbyt wiele. Ale kiedy Joe wypowiada z namaszczeniem dosyć ogólne stwierdzenia, żeby nie powiedzieć komunały, i robi to ze swoim południowym akcentem, pauzując po każdym zdaniu niczym papież, czasem sam już nie rozróżniam kiedy nie może powiedzieć więcej, kiedy robi słuchaczy w wała, a kiedy po prostu maskuje swoją indolencję. Dlatego wywiad, którego udzielił jednemu z najlepszych, no dobra, najlepszemu obecnie gościowi jeżeli chodzi o publicystykę dotyczącą NBA Zachowi Lowe jest szczególny. Dumars odsłania nieco kulisy procesu decyzyjnego sztabu Pistons. Bardzo ciekawe fragmenty dotyczące oceny talentu Brandona Jenningsa.
I'd also say this: We like his ability to see the floor. He shoots a
lot, but it’s not that he doesn’t see the floor well. During the four
days we were talking about the trade, we broke down hours and hours and
hours of film of him, watching him, offensively, just watching his
assists. Just watching to see: “Does he see the floor?” And for us, that
really hammered it home.
I did a big Jennings piece last year, and watched a lot of film
again after you guys made the trade. And it does seem as if he’s
improved as a passer, which is weird to say — that he has some Chris
Paul start-and-stop to his game now, he’s better at reading the floor,
etc.
We absolutely had to see that. If you see it, now it's just a matter
of it becoming repetitive, with the change of pace, the hesitations,
waiting for the guys on a fast break to fill the trail spots — you have
to see those things. And he sees it. Now, the question becomes: Hey,
look, we need you to look for that at all times, and to not ever miss
it. You have got to make those plays. We are going to sit him down,
watch film with him, and say, “Hey, look: You see it.”
It’s no secret Jennings wore out his welcome in Milwaukee. He was
seen there as pouty, selfish, entitled. You’re obviously confident that
won’t repeat itself in Detroit. Why?
You have to dig deeper than just the kind of scuttlebutt you hear. We
talked to a lot of people inside that locker room and in that
organization. They definitely mentioned their concerns, but after
talking to people, I felt comfortable with it. I feel real comfortable
with it, as a matter of fact. We’ve never shied away here in Detroit
from guys who supposedly have issues. We feel like if he’s a decent
person, that we can deal with him. We’re not here to save the world.
We’ve had some guys in here that were … a little different.
Oczywiście gorąco polecam całość.
PG of the present
Dzisiaj Pistons zaprezentują na konferencji prasowej swojego
nowego PG. Kolejny PG of the future? Niedawny,
Brandon Knight wybrał się w drugą stronę, do Milwaukee. Poprzedni, Rodney
Stuckey wciąż jest w składzie, ale mówi się o nim częściej jako o elemencie w
wymianie, niż produktywnym graczu. Swoją drogą może nie do końca słusznie. Coś
mi mówi, że Stuckey może mieć solidny sezon po okiem Mo Cheeksa. Co oczywiście
nie znaczy, że czeka go w Detroit świetlana przyszłość.
Wbrew temu, czego oczekiwało wielu fanów, Joe Dumars nie
przejmował się tego lata dopasowaniem graczy do potrzeb drużyny, wychodząc z
założenia, że Tłokom po prostu brakuje talentu. Podpisał super utalentowanego,
choć trochę chimerycznego, skrzydłowego Josha Smitha, który pozycją mocno wchodzi
na pole Grega Monroe. Sprowadził z powrotem byłego kapitana mistrzowskiego
składu Pistons Chauncey Billupsa, który wydawał się za dobry, żeby być
zmiennikiem Brandona Knighta, ale też za stary, żeby prowadzić drużynę przez
2/3 meczu. Ruchem, który w większym stopniu adresował potrzeby Tłoków na
obwodzie było dodanie MVP włoskiej ligi Luigi Datome. Wybrany w drafcie SG,
dobry strzelec i defensor Kentavious Caldwell-Pope najbardziej trafia w
potrzeby.
Przybycie Josha Smitha i ustawienie go z młodym, ale już
doświadczonym Gregiem Monroe i młodym, ale elektryzującym Andre Drummondem
sprawiło, że dla Brandona Knighta zaczął tykać zegar. Wsparcie ze strony
Billupsa? OK. Może kolejne wzmocnienia na obwodzie? Super. Ale niemoc Knighta
jako playmakera stawała się coraz
bardzie widoczna w zestawieniu z potencjałem wysokich. Wszyscy chwalili Knighta
za pracowitość, niezłomność i dojrzałość. Został postawiony w bardzo trudnej
sytuacji, przechodząc w skróconym lockoutem
sezonie 2011/12 prawdziwy chrzest bojowy jako główny ball handler drużyny. Dobrze bronił i trafiał zza łuku. Powoli
kontynuował postępy w drugim sezonie. Jednak wymiana Taya Prince’ a dzięki
której w Detroit wylądował Jose Calderon unaoczniła wszystkim jak słabym playmakerem jest Knight. Tu gdzie
Calderon bawił się pick & rollem, korzystając lub nie z kolejnych zasłon,
Knight zakozłowywał się 7 metrów od kosza, tracąc przegląd pola, co skutkowało
albo złym rzutem, albo stratą.
A Jennings? Wygląda na to, że jest raczej PG of the present. Braki w jego grze
były już nie raz omawiane. Jeżeli ma wykonać kolejny krok w swojej karierze
musi poprawić defensywę i selekcję rzutów. Wszyscy w Detroit na to liczą, choć
względna stagnacja, która przechodził w Milwaukee każe patrzeć w przyszłość z
pewną obawą. Ale tu gdzie Knight niedomagał, Jennings daje radę. Pick & roll? Proszę bardzo.
Dostarczyć piłkę podkoszowemu w dogodnej sytuacji? Da się zrobić. Dzięki temu
ofensywa Tłoków ma szansę działać płynnie. Może będziemy oglądali akrobatyczne
rzuty, które jak wpadają, zapierają dech w piersiach, ale często nie wpadają i
wtedy irytują. Może zobaczymy trochę marudzenia i malkontenctwa. Ale drużyna ma
więcej talentu, a piłka będzie we właściwych momentach trafiać tam gdzie jest
go najwięcej, czyli z przodu.
W końcu trzeba też wyrazić uznanie dla tego jak Joe Dumars
rozegrał sytuację. Długo czekał, a Jennings coraz bardziej przekonywał się, że
nie dostanie 8 cyfrowego kontraktu. W końcu Joe D zaczął rozmowy z były
współpracownikiem, a obecnie GMem Bucks Johnem Hammondem. Gdy media coś
wyniuchały, odpowiedział, że nie negocjują wymiany rozgrywających, tylko
rozmawiali o swoich psach. W końcu zaaranżował transakcję sign-and-trade, dzięki czemu oszczędził cap space i zrobił trochę miejsca w składzie. Przyda się, bo obecne
wcielenie Tłoków jest dalekie od produktu końcowego. Ale Brandon Jennings jest
naszym PG teraźniejszości. Miejmy nadzieję, że przekona nas, że przyszłość też
należy do niego. Powodzenia!!!
Brandon Jennings w Detroit !!!
Jak podają tzw. "źródła", właśnie dopinana jest wymiana na linii Bucks - Pistons. W ramach sign and trade Tłoki pozyskają rozgrywającego Brandona Jenningsa, który podpisze trzyletni kontrakt na 24 mln $. Do Milwaukee przeprowadzą się Brandon Knight, Khris Middleton i Slava Krawcow.
Ten ruch jest kolejną roszadą po podpisaniu skrzydłowego Josha Smitha i sprowadzeniu byłego kapitana Pistons Chauncey'ego Billupsa. Jennings stanowi wzmocnienie na pozycji PG, a jego zasięg pomoże rozciągnąć strefę. W wieku 23 lat jest zdecydowanie bardziej ustabilizowanym graczem niż Brandon Knight i po prostu bardziej utalentowanym. Skuteczny za trzy, nie robi wielu strat i zdecydowanie ma tzw. swagger. Młody wiek pozwala przypuszczać, że jego niedostatki w grze mogą zostać w dużym stopniu zniwelowane.
Teraz trochę o tych niedostatkach. Po eksplozywnym debiutanckim sezonie, kiedy pokazał się jako super utalentowany punktujący, w kolejnych latach Jennings zbierał coraz więcej krytyki za zbytnie skoncentrowanie na własnym rzucie, niską skuteczność i niedostateczne kreowanie partnerów. Nie jest też wybitnym obrońcą. Krytyka była niekiedy niezasłużona, tym bardziej, że ostatnio Jennings poprawił swoje statystyki asyst i koncentrował się w większym stopniu na grze zespołowej. Jednak jako zastrzeżony wolny agent i jeden z najlepszych potencjalnie dostępnych PG budził niewielkie zainteresowanie wśród GMów innych drużyn. Dodatkowo już od roku wyrażał niezadowolenie ze swojej pozycji w Bucks, dając do zrozumienia, że jest niedoceniany, co z kolei mogło wskazywać na trudny charakter i rozdęte ego.
Pistons podpisują więc gracza o nieprzeciętnym talencie, ale niosącego ze sobą pewne ryzyko. Moja opinia? Warto. Jennings jest zdecydowanie lepszy niż Brandon Knight. Zmiana otoczenia może mu wyjść na dobre, a kontrakt który podpisze nie będzie aż tak wielkim obciążeniem. Na dobre, czy złe, Joe Dumars postanowił przebudować drużynę tu i teraz. W tej sytuacji, Pistons prawdopodobnie nie mogli zyskać więcej.
Na oceny przyjdzie jeszcze czas, ale rozmach, z jakim dokonują się zmiany, potencjał, jak również wątpliwości, które budzi sprowadzenie Josha Smitha i Jenningsa sprawiają, że czeka nas naprawdę ciekawy sezon. Ta strzelba może być groźną bronią, ale może też wypalić w stopę. Ale to nie koniec przebudowy. Za rok schodzą kontrakty Rodneya Stuckey i Charliego V, a Tłoki znów będą miały możliwość kolejnych znaczących ruchów.
Niebawem analiza potencjału nowego rozgrywającego Tłoków i słów kilka o nowym rozgrywającym Bucks, Brandonie K. Stay tuned !!!
Ten ruch jest kolejną roszadą po podpisaniu skrzydłowego Josha Smitha i sprowadzeniu byłego kapitana Pistons Chauncey'ego Billupsa. Jennings stanowi wzmocnienie na pozycji PG, a jego zasięg pomoże rozciągnąć strefę. W wieku 23 lat jest zdecydowanie bardziej ustabilizowanym graczem niż Brandon Knight i po prostu bardziej utalentowanym. Skuteczny za trzy, nie robi wielu strat i zdecydowanie ma tzw. swagger. Młody wiek pozwala przypuszczać, że jego niedostatki w grze mogą zostać w dużym stopniu zniwelowane.
Teraz trochę o tych niedostatkach. Po eksplozywnym debiutanckim sezonie, kiedy pokazał się jako super utalentowany punktujący, w kolejnych latach Jennings zbierał coraz więcej krytyki za zbytnie skoncentrowanie na własnym rzucie, niską skuteczność i niedostateczne kreowanie partnerów. Nie jest też wybitnym obrońcą. Krytyka była niekiedy niezasłużona, tym bardziej, że ostatnio Jennings poprawił swoje statystyki asyst i koncentrował się w większym stopniu na grze zespołowej. Jednak jako zastrzeżony wolny agent i jeden z najlepszych potencjalnie dostępnych PG budził niewielkie zainteresowanie wśród GMów innych drużyn. Dodatkowo już od roku wyrażał niezadowolenie ze swojej pozycji w Bucks, dając do zrozumienia, że jest niedoceniany, co z kolei mogło wskazywać na trudny charakter i rozdęte ego.
Pistons podpisują więc gracza o nieprzeciętnym talencie, ale niosącego ze sobą pewne ryzyko. Moja opinia? Warto. Jennings jest zdecydowanie lepszy niż Brandon Knight. Zmiana otoczenia może mu wyjść na dobre, a kontrakt który podpisze nie będzie aż tak wielkim obciążeniem. Na dobre, czy złe, Joe Dumars postanowił przebudować drużynę tu i teraz. W tej sytuacji, Pistons prawdopodobnie nie mogli zyskać więcej.
Na oceny przyjdzie jeszcze czas, ale rozmach, z jakim dokonują się zmiany, potencjał, jak również wątpliwości, które budzi sprowadzenie Josha Smitha i Jenningsa sprawiają, że czeka nas naprawdę ciekawy sezon. Ta strzelba może być groźną bronią, ale może też wypalić w stopę. Ale to nie koniec przebudowy. Za rok schodzą kontrakty Rodneya Stuckey i Charliego V, a Tłoki znów będą miały możliwość kolejnych znaczących ruchów.
Niebawem analiza potencjału nowego rozgrywającego Tłoków i słów kilka o nowym rozgrywającym Bucks, Brandonie K. Stay tuned !!!
Chauncey B-B-B-Billups!!!
... wraca do Detroit. Niesamowite!! Sheed na ławce, Billups na boisku!! Właśnie miałem pisać o tym czy Brandon Knight sprosta wyzwaniu gry na jedynce w pierwszym składzie, kiedy ni stąd ni zowąd pojawiło się wzmocnienie w postaci legendy Tłoków. Billups podpisał dwuletni kontrakt na kwotę ok. 5 mln. z opcją drużyny w drugim roku. Jeszcze kilka tygodni temu mówiło się, że Pistons o nim myślą i że już nie chowa urazy do Dumarsa, ale potem wszystko przycichło. Zakładano, że ostatnie lata kariery Billups będzie chciał spędzić w drużynie, która walczy o najwyższe cele. No i w końcu taka drużyna się znalazła;-)))
A teraz powrót na ziemię. Czego możemy się spodziewać po Chaunceym? Wiadomo, że nie gry na pozimie z czasów w Detroit. Również nie z czasów Denver. Ale już może bliżej tego co prezentował w Knicks. W każdym razie, liczę, że wróci do pełni sił i będzie grał lepiej niż ostatnio w Clippers. A nawet jak nie, to nikt nie będzie miał do niego pretensji. Jest weteranem, który ma wspierać młodego PG Brandona Knighta. A może stworzą duet a'la Ty Lawson - Andre Miller. Cóż, chyba nie będzie to tak wyglądało. Mam nadzieję, że klimat Michigan będzie służył Billupsowi jak przed laty. Welcome back Mr. Big Shot!!!
A teraz powrót na ziemię. Czego możemy się spodziewać po Chaunceym? Wiadomo, że nie gry na pozimie z czasów w Detroit. Również nie z czasów Denver. Ale już może bliżej tego co prezentował w Knicks. W każdym razie, liczę, że wróci do pełni sił i będzie grał lepiej niż ostatnio w Clippers. A nawet jak nie, to nikt nie będzie miał do niego pretensji. Jest weteranem, który ma wspierać młodego PG Brandona Knighta. A może stworzą duet a'la Ty Lawson - Andre Miller. Cóż, chyba nie będzie to tak wyglądało. Mam nadzieję, że klimat Michigan będzie służył Billupsowi jak przed laty. Welcome back Mr. Big Shot!!!
Gettin creative
Okno transferowe oficjalnie otwiera się dopiero jutro, ale większość klasowych wolnych agentów już dogadało się z klubami. Zaplanowano też sporo transferów. Tymczasem Pistons wciąż nie wzmocnili się na obwodzie, co miało być priorytetem tegorocznego offseason. Skrupulatnie przeglądałem więc listę pozostałych wolnych agentów i popadałem w coraz większy frasunek. Oczywiście zostają wymiany, ale to trudno przewidzieć.Tymczasem (to jedno z moich ulubionych słów), Tłoki podpisały 25 letniego skrzydłowego Virtus Roma Luigi Datome!! Moja wiedza o ligach europejskich jest minimalna, więc nie będę się silił na scouting. Ale wiem, że Datome to aktualny MVP włoskiej ligi i filar reprezentacji. Jest świetnym strzelcem, co widać w statystykach: 51.5% za dwa, prawie 40% zza łuku, 92.6% z linii. Młody, ale doświadczony gracz, umie też zaatakować z kozła. Kreatywny, ze względu na swój wzrost, zasięg i sprawność był prawdziwym wyzwaniem dla defensyw na parkietach Euroligi. Jak będzie w NBA? Cóż, zainteresowanych jego usługami było wiele drużyn, w tym San Antonio Spurs - to kolejny dobry prognostyk. Gigi podpisał dwuletni kontrakt za 3,5 mln $. Wygląda na dobry ruch. Kolejny ...
Will Bynum zostaje w Detroit
Will Bynum podpisał dwuletni kontrakt na 5.75 mln $. Dobra cena i dobry ruch. Bynum miewał wahania formy w trakcie swojej kariery w Detroit. Był też różnie, często źle, wykorzytywany przez trenerów. Nigdy jednak nie stracił zaangażowania. W zeszłym sezonie stworzyli z Andre Drummondem lokalne Lob City. Były też mecze, kiedy Bynum wiózł Pistons do zwycięstwa lub zaciętej końcówki. Często bywał najlepszym playmakerem w drużynie. Wiemy co potrafi, a czego nie. Moim zdaniem jest dobrą opcją jako drugi rozgrywający. Problem jest z pierwszą, tzn. czy Brandon Knight ustabilizuje formę i będzie potrafił uruchamiać partnerów. Niewielu w niego wierzy, ale ja, uważam, że będzie się rozwijał. Kolejna niewiadoma to Rodney Stuckey, którego Detroit chce wymienić, ale nie ma gwarancji, że do tego dojdzie. Tymczasem Bynum jest pewną opcją. Welcome back Will the Thrill !!
Guess who's back !!!
Zaczęła się liga letnia i o tym miałem pisać. Tymczasem, wiecie kto zasiądzie na ławce Tłoków w drugim meczu przeciwko Celtics? Tak, ktoś kto pomieszkiwał i tu i tam, a pochodzi z Filadelfii. Panie i Panowie!! Rasheed Wallace oficjalnie dołączył do sztabu szkoleniowego Pistons jako asystent coacha Mo Cheeksa. Cóż mogę powiedzieć? Trudno się nie cieszyć. I to nie tylko dlatego, że Rasheed był jednym z najważniejszych elementów mistrzowskiego składu. Przy całej jego kolorowej osobowości i tendencji do kolekcjonowania fauli technicznych, Sheed jest graczem o nieprzeciętnej boiskowej inteligencji. A w jego zdolności komunikacyjne chyba nikt nie wątpi ;-)) Wallace będzie się specjalizował w przygotowaniu wysokich. Drummond, Monroe, Smith, Krawcow i Mitchell będą pod dobrymi skrzydłami. Ball don't lie!!
J-Smoove w Motown!!!
Właśnie miałem pisać o tym, że pula wolnych agentów szybko się wyczerpuje. Wiadomo, że Chris Paul i Dwight Howard byli poza dyskusją. Ale następnie Andre Iguoadala, O.J. Mayo. Jarrett Jack, J.J. Reddick, Kyle Korver i niedawny prawdziwy rozgrywający Tłoków Jose Calderon uzgodnili warunki z innymi drużynami. Chcialem też pisać o tym, że o ile stargana przeciętnością drużyna i zniechęceni fani potrzebują wzmocnień nadziei, to poczekanie i szukanie okazji w wymianach nie jest złym rozwiązaniem. Tłoki mają z przodu dwóch młodych graczy, którzy mogą być kluczem do przyszłych sukcesów i zapewnić zrównoważony wzrost.
Ale Joe D. nie czekał. Nie chciał czekać też Tom Gores. Więc zamiast cierpliwie wzmacniać obwód, żeby ułatwić pracę duetowi Drummond - Monroe, Tłoki rozpoczęły kluczową fazę przebudowy od podpisania wszechstronnego i super utalentowanego skrzydłowego Josha Smitha. J-Smoove jest świetnym graczem, ale jego zdolność do gry jako SF stoi pod znakiem zapytania. Natomiast jako PF będzie zabierał minuty Gregowi Monroe. Jak będzie więc wyglądała rotacja z przodu? Trzech utalentowanych graczy, którzy dzielą pomiędzy siebie minuty na dwóch pozycjach to niekoniecznie zły pomysł. Ale czy wpłynie to negatywnie na rozwój młodych wysokich?
Największe potrzeby Tłoków znajdują się na obwodzie, stąd wielu fanów ma mieszane uczucia co do sprowadzenia J-Smoove'a. Ale myślę, że możemy śmiało przypuszczać, że to nie koniec ruchów. Pistons niedawno chcieli wymienić Rodneya Stuckey i Charliego V. Kończące się kontrakty, 8 mln. pod pułapem płacowym i otwarte deklaracje Joe D i konieczności wzmocnienia obwodu. Kolejne ruchy są więc tylko kwestią czasu. Jak to nastąpi i kurz opadnie, będziemy mogli rzetelnie ocenić kierunek, w którym Dumars i Gores prowadzą drużynę.
Tymczasem przyjrzyjmy się graczowi, kóry podpisał największy kontrakt od czasów Chauncey Billupsa i Rasheeda (ale tylko nieznacznie większy od Bena Gordona) i zamiast narzekać, cieszmy się talentami, które Josh Smith przywiezie ze sobą do Michigan. A tych talentów jest wiele - skuteczność w pomalowanym, szybkość, dynamika, przechwyty, asysty, zbiórki, bloki, doświadczenie w play off. Smith jest wyjątkowym graczem. Był pierwszym wolnym agentem, z którym Dumars się spotkał i to dosłownie minutę po otwarciu okna transferowego. Ostatnio spekulowało się, że może dołączyć do swojego kumpla Dwighta Howarda w Houston. Dallas też było opcją, a Atlanta mogła zaoferować dłuższy kontrakt. Josh Smith wybrał jednak Detroit. Widocznie wizja, którą roztoczyli przed nim Dumars i Mo Cheeks okazała się przekonująca. A może Pistons dali po prostu najwięcej kasy? Możliwe. Ale dla kogoś kto ma 27 lat, status gwiazdy i jest trzecim najlepszym wolnym agentem A.D. 2013 liczą się perspektywy rozwoju i szanse na sukces. Na razie skład Tłoków wygląda kuriozalnie. Ale roszady będą trwały, być może do zamknięcie okna transferowego w lutym. Tymczasem Pistons mają swoją gwiazdę. Nie materiał na gwiazdę, nie byłą gwiazdę, tylko wybitnego gracza wchodzącego w swój prime. To, poza wzmocnieniem boiskowym, zmienia sposób postrzegania Detroit w lidze. W końcu jesteśmy na mapie. Popatrzmy więc na gościa, którego będziemy oglądać w koszulce Pistons przez kolejne 4 lata. A jest na co. Powodzenia J-Smoove!! Word up Detroit!!
P.S.
Kto chce zobaczyć Dre i J-Smoove'a razem na boisku ręka w górę;-)))
Ale Joe D. nie czekał. Nie chciał czekać też Tom Gores. Więc zamiast cierpliwie wzmacniać obwód, żeby ułatwić pracę duetowi Drummond - Monroe, Tłoki rozpoczęły kluczową fazę przebudowy od podpisania wszechstronnego i super utalentowanego skrzydłowego Josha Smitha. J-Smoove jest świetnym graczem, ale jego zdolność do gry jako SF stoi pod znakiem zapytania. Natomiast jako PF będzie zabierał minuty Gregowi Monroe. Jak będzie więc wyglądała rotacja z przodu? Trzech utalentowanych graczy, którzy dzielą pomiędzy siebie minuty na dwóch pozycjach to niekoniecznie zły pomysł. Ale czy wpłynie to negatywnie na rozwój młodych wysokich?
Największe potrzeby Tłoków znajdują się na obwodzie, stąd wielu fanów ma mieszane uczucia co do sprowadzenia J-Smoove'a. Ale myślę, że możemy śmiało przypuszczać, że to nie koniec ruchów. Pistons niedawno chcieli wymienić Rodneya Stuckey i Charliego V. Kończące się kontrakty, 8 mln. pod pułapem płacowym i otwarte deklaracje Joe D i konieczności wzmocnienia obwodu. Kolejne ruchy są więc tylko kwestią czasu. Jak to nastąpi i kurz opadnie, będziemy mogli rzetelnie ocenić kierunek, w którym Dumars i Gores prowadzą drużynę.
Tymczasem przyjrzyjmy się graczowi, kóry podpisał największy kontrakt od czasów Chauncey Billupsa i Rasheeda (ale tylko nieznacznie większy od Bena Gordona) i zamiast narzekać, cieszmy się talentami, które Josh Smith przywiezie ze sobą do Michigan. A tych talentów jest wiele - skuteczność w pomalowanym, szybkość, dynamika, przechwyty, asysty, zbiórki, bloki, doświadczenie w play off. Smith jest wyjątkowym graczem. Był pierwszym wolnym agentem, z którym Dumars się spotkał i to dosłownie minutę po otwarciu okna transferowego. Ostatnio spekulowało się, że może dołączyć do swojego kumpla Dwighta Howarda w Houston. Dallas też było opcją, a Atlanta mogła zaoferować dłuższy kontrakt. Josh Smith wybrał jednak Detroit. Widocznie wizja, którą roztoczyli przed nim Dumars i Mo Cheeks okazała się przekonująca. A może Pistons dali po prostu najwięcej kasy? Możliwe. Ale dla kogoś kto ma 27 lat, status gwiazdy i jest trzecim najlepszym wolnym agentem A.D. 2013 liczą się perspektywy rozwoju i szanse na sukces. Na razie skład Tłoków wygląda kuriozalnie. Ale roszady będą trwały, być może do zamknięcie okna transferowego w lutym. Tymczasem Pistons mają swoją gwiazdę. Nie materiał na gwiazdę, nie byłą gwiazdę, tylko wybitnego gracza wchodzącego w swój prime. To, poza wzmocnieniem boiskowym, zmienia sposób postrzegania Detroit w lidze. W końcu jesteśmy na mapie. Popatrzmy więc na gościa, którego będziemy oglądać w koszulce Pistons przez kolejne 4 lata. A jest na co. Powodzenia J-Smoove!! Word up Detroit!!
P.S.
Kto chce zobaczyć Dre i J-Smoove'a razem na boisku ręka w górę;-)))
Georgia on my mind!!
Noc, kiedy niespodzianki sypały się jak z rękawa, a nowo wybrani rookies często od razu zmieniali destynacje. Tłoki wybrały z numerem 8 rzucającego obrońcę Georgia. Tak, Kentavious Caldwell-Pope
dołączy do Pistons, mimo, że jak sam wcześniej mówił, zdziwiłby się, bo nie miał treningu w Detroit. Cóż, jakby spojrzał wstecz, przekonałby się, że Joe D nie waha się wybierać zawodników z mniejszych szkół, ani tych, z którymi się nie spotkał na wywiad - patrz. Greg Monroe, Brandon Knight, Rodney Stuckey. Z KCP Dumars spotkał się w ostatnich dniach na obiad, ale nie na trening. Ale to już nieważne.
KCP to dobry wybór. Moja wiedza o NCAA jest ograniczona, ale logika, którą kierowali się Pistons, w wydaje się słuszna. Wybrali dobrego strzelca, zarówno po zasłonach, jak z kozła. Szybkiego (drugi czas w sprincie w całej klasie draftu 2013), atletycznego gracza, który ma również zadatki na niezłego obrońcę w NBA, a już jest świetnym zbierającym. Oczywiście czas pokaże, czy był to słuszny wybór, ale na teraz, jest OK.
W drugiej rundzie, Tłoki wzmocniły się atletycznie i defensywnie, dodając skrzydłowego z talentem do blokowania, Tony'ego Mitchella i rozgrywającego mistrzów NCAA Louisville, Peytona Sivę.
O wyborach w drugiej rundzie przeważnie mówi się niewiele. Często niesłusznie. Mitchell miał pójść w pierwszej rundzie. Natomiast Peyton Siva to mistrz NCAA z Louisville, gdzie grał 4 sezony. Powiem tak, chłopak ma swagger. Nie wiem jak będzie wyglądała rotacja na jedynce, ale sądzę, że Peyton Siva może grać solidne minuty jako energizer. Co ciekawe, jest dopiero trzecim graczem samoańskiego pochodzenia wybranym w drafcie. Polecam jego krótkie bio na wiki.
Więcej szczegółów już wkrótce. Stay tuned!!
Zbliża się Draft
Już w najbliższy czwartej dowiemy się kogo Pistons wybiorą z ósmego miejsca w pierwszej rundzie, a kogo w drugiej rundzie, gdzie mają wybory nr. 37 i 56. A może wymienią pick w jakiejś transakcji?
Draft A.D. 2013 ma być raczej słaby i nie ma wyraźnych faworytów. Ale wiadomo, jak trudno jest ocenić potencjał młodych graczy, którzy jeszcze nawet nie powąchali zawodowego parkietu. Pistons są już nieźle ustawieni pod względem młodego talentu. Jednak wciąż mają tyle problemów, że mogą sobie pozwolić na wybór najlepszego gracza, bez względu na pozycję. Koncentrując się na pierwszej rundzie, spójrzmy na czołówkę, dzieląc graczy na tych, którzy prawdopodobnie będą poza zasięgiem Pistons i te bardziej realistyczne wybory. Zapraszam.
Pierwszy koszyk. Czołówka:
Draft A.D. 2013 ma być raczej słaby i nie ma wyraźnych faworytów. Ale wiadomo, jak trudno jest ocenić potencjał młodych graczy, którzy jeszcze nawet nie powąchali zawodowego parkietu. Pistons są już nieźle ustawieni pod względem młodego talentu. Jednak wciąż mają tyle problemów, że mogą sobie pozwolić na wybór najlepszego gracza, bez względu na pozycję. Koncentrując się na pierwszej rundzie, spójrzmy na czołówkę, dzieląc graczy na tych, którzy prawdopodobnie będą poza zasięgiem Pistons i te bardziej realistyczne wybory. Zapraszam.
Pierwszy koszyk. Czołówka:
- Nerlens Noel. 19 letni center Kentucky Wildcats był jednym z 2-3 topowych rekrutów po szkole średniej. Poszedł do stajni trenera Johna Calipariego, którego Dzikie Koty zdominowały i wygrały mistrzostwo NCAA rok wcześnej. Niestety sezon 2013/13 był rozczarowaniem, a Cats nawet nie weszli do turnieju mistrzowskiego. Natomiast Nerlens Noel nie zawiódł. Jest surowy w ofensywie, ale atletyzm, talent defensywny i doskonałe instynkty sprawiają, że jest prototypowym nowoczesnym centrem - szybkim, mobilnym, skupionym na obronie pomalowanego. Problem: wraca po operacji zerwanego więzadła i nie wiadomo, czy będzie gotowy na początek sezonu. Ale drużyna, która go wybierze i tak będzie miała przed sobą długą drogę rozwoju i chętnie na niego zaczeka.
- Ben McLemore. Klasyczny rzucający obrońca. Doskonały w catch & shoot, solidny z kozła. Skuteczny za 2 i zza łuku. Miał swoje problemy w turnieu NCAA i podobno różnie idzie mu podczas audiencji z klubami NBA. Ale Ben McLemore kipi potencjałem i jest już graczem dobrze ufromowanym. Byłbym zszokowany, jakby wypadł poza Top 3.
- Otto Porter. Tak jak McLemore jest skrojony na miarę SG, Otto Porter to prototypiczny niski skrzydłowy. Gwiazda Georgetown Hoyas, którzy słyną głównie z doskonałych podkoszowych (patrz. Patrick Ewing, Alonzo Mourning, Dikembe Mutombo, Roy Hibbert, Greg Monroe;-), ale nie tylko (patrz. Allen Iverson). Porter pokazał się jako gracz wszechstronny, o dobrych warunkach fizycznych (choć musi dodać trochę masy), nawet jak na ligę zaowdową. Imponował też dojrzałością, opanowaniem i zachowaniem poza boiskiem. Skuteczny za 2 i zza łuku, bardzo dobry zbierający, umie też znaleźć kolegów. Drużyna, która potrzebuje natychmistowego wzmocnienia na pozycji SF i chciałaby wybrać bezpiecznie, nie powinna się długo namyślać.
- Victor Oladipo. 21 lat, pozycja SG. Gracz, który, gdyby dotrwał do ósmego wyboru, byłby świetnym kandydatem dla Tłoków. Super atletyczny, dynamiczny, robi wrażenie, jakby nigdy nie zwalniał. Najmocniej zaznaczył swoją obecność po bronionej stronie parkietu, gdzie był regulrnie delegowany do krycia i wyłączenia najlepszego zawodnika obwodu przeciwnika. Nieustępliwy i utalentowany obrońca. Niewielki wzrost rekompensuje niesamowitym zasięgiem ramion. Pracowity, dobry duch zespołu. Ktoś w typie Tony'ego Allena, czy Kawhi Leonarda. W ataku bardzo poprawił trójkę, którą trafiał za skutecznością prawie 45%, głównie po odegraniach. Duża część jego gry ofensywnej oparta jest na ruchu bez piłki i ścięciach wzdłuż linii końcowej.
- Anthony Bennett. Gość trochę między pozycjami. Zbudowany jak silny skrzydłowy, ale o wzroście Jasona Maxiella. Dobry tyłem do kosza i dominujący w pomalowanym, solidny rzut z półdystansu i dystansu. Aktywny i dynamiczny, dobry na koźle, szczególnie jak na swoje rozmiary. Niski wzrost nadrabia dużym zasięgiem ramion. Znalezienie odpowiedniej pozycji na pozimie zawodowym będzie dla niego wzyzwaniem, ale wielu undersized PFs przed nim zrobiło wielkie kariery w lidze. Da radę. Fakt, że potrafi też sypnąć trójkę, tylko mu pomoże.
- Alex Len. Wymiarowy center Maryland. Doskonałe warunki fizyczne, miękka kiść i zasięg do dalszego półdystansu. Świetnie czuje się w pomalowanym, ścinając z pick & roll. Obiecująco wygląda też w post up. Bywał trochę zagubiony, ale ma potencjał, żeby dominować, a warunki fizyczne ułatwią mu przejście na zawodostwo. Ćwierkają ptaszki, że Cavs rozważają wybranie go z pierwszym numerem. To się czyta!
- Trey Burke. O liderze Michigan Wolverines i zdobywcy różnorakich tytułów gracza roku w NCAA, trochę już pisałem. Burke miałby potencjał, żeby stać się lokalną gwiazdą i wielu fanów koszykówki w Michigan marzy, żeby dołączył do Tłoków. Sam Burke wspominał, że chętnie zostałby w okolicy. To piękne, ale pamiętajmy, że lokalną gwiazdą można się stać, jak się gra jak gwiazda. A czy Burke ma taki potencjał? Gracz bardzo kreatywny, doskonały floor general, szczególnie w pick & roll. Nie boi się brać na siebie odpowiedzialności w kluczowych momentach, korzystając ze swojego prawie nielimitowanego zasięgu (patrz niżej). Ale pamiętajmy, że Burke jest klasycznym rozgrywającym. Zawsze stara się wykreować partnerów i dostarczyć im piłkę w dobrym momencie i dogodnej pozycji. Na niekorzyść przemawiają niski wzrost i raczej drobna budowa, połączone z brakiem oszałamiającego przyspieszenia.
- Shabazz Muhammad. Jeszcze rok temu typowany na wybór w Top 3, Shabazz Muhammad regularnie zsuwał się w rankingach. Co o tym zadecydowało? Głównie kontrowersje dotyczące rzekomego zaniżenia wieku i braku sukcesów, prowadzonych przez niego UCLA Bruins. Padały oskarżenia o trudny charakter i samolubność. Ale pamiętajmy, że w ostatnich latach Pistons wybierali właśnie graczy, których notowania spadły i znaleźnli się niżej niż można było przypuszczać. Wyszło całkiem nieźle. A co z Muhammadem? Otóż, umie grać w koszykówkę i mógłby zapełnić dziurę, którą mamy na dwójce. Specjalizuje się w catch & shoot po zasłonach. Umie też zaatakować z kozła, przeważnie kończąc rzutem z półdystnsu, albo floaterem. Kreatywny i bardzo utalentowany ofensywnie. Dobry zbierający. Niezbyt lubi dzielić się piłką, ale trudno jednoznacznie stwierdzić, czy to wynik egoizmu, czy taktyki UCLA. Słabszy po bronionej stronie. Nie ma 20 lat, ale ma 21. Może jest samolubny, ale na pewno jest graczem z charakterem i ogromną wolą walki. I na pewno jest umie zdobywać punkty, a to chyba ważne?
- C.J. McCollum. Jeżeli chcecie gracza, który jest doświadczony i gra ze sprytem, trzeba uważnie przyjrzeć się C.J. McCollumowi. Combo guard, który spędził 4 lata na niewielkiej uczelni Lehigh. Świetnie trafia trójkę (ponad 51%!!), gra na wysokiej skuteczności, zarówno z kozła, jak i catch & shoot. Po poważnej kontuzji stopy chyba nie ma już śladu. Pytanie dla Pistons, czy są gotowi zainwestować w kolejnego gracza pomiędzy pozaycjami 1 - 2. McCollum podobno miał trening i rozmowę w The Palace.
- Kentavious Caldwell-Pope. Gracz, który może być idealną odpowiedzią na potrzeby Tłoków. Wymiarowy SG. Prawie 200 cm. wzrostu i prawie 100 kg. wagi. Skuteczny zza łuku jako spot up shooter. Doskonały z kozła, szczególnie z półdystansu, gdzie używa kilku zdecydowanych ruchów w kierunku obręczy, żeby zrobić sobie miejsce do rzutu. Moim zdaniem, czarny koń w wyścigu do ósmego miejsca. Spędził dwa sezony na uczelni Georgia, gdzie zrobił ogromne postępy. A wiecie, że Joe D nie wacha się wybierać graczy z mniejszych szkół.
- Cody Zeller. Najlepszy wysoki gracz na poziomie uniwesyteckim. Dynamiczny, dobry technicznie tyłem do kosza. Umie trafić z półdystansu, jak również skończyć w kontrze. Wydaje się najlepszy spośród braci Zeller. Skauci obawiają się, czy niewielki zasięg ramion i przeciętny atletyzm pozwolą mu zaistnieć na poziomie zawodowym. Natomiast jako pierwszy wysoki z ławki, który wnosi dużo aktywności i ma potencjał ofensywny, powinien się sprawdzić.
- Michael Carter-Williams. Lider Syracuse Orange. Rozgrywający o wzroście prawie 200 cm, z ogromnym zasięgiem, doskonały podający. Zawsze szuka partnerów. Umie zaatakować obręcz, szybki w kontrze. Ze względu na swój rozmiar i sukcesy na poziomie uniwersyteckim, MCW jest intrygującym materiałem na rozgrywającego w NBA. Eksperci zastanawiają się czy słaby rzut z dystansu, szczególnie zza łuku, oraz dosyć wysoki kozioł pozwolą mu stabilnie rozwijać się na poziomie zawodowym. Jeżeli Pistons szukaliby rozgrywającego, to wybór sprowadza się do kogoś z grupy: Trey Burke, MCW i ew. C.J. McCollum.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


