Haifa Haifa!!

Jesteśmy już po pierwszym meczu preseason przeciwko mistrzom Izraela Maccabi Haifa. Spotkanie przebiegało pod dyktando gospodarzy, a goście dali się stłamsić, szybko stracili flow w ofensywie i podejmowali dużo złych decyzji. Także pewne zwycięstwo Tłoków niewiele nam mówi. Natomiast ciekawie było popatrzeć jak nowy skład egzekwuje w ataku i obronie. Oto garść obserwacji:

  1. Greg Monroe wygląda jak najlepszy gracz Tłoków i wschodząca gwiazda ligi. W lecie mocno pracował nad szybkością, obroną indywidualną i pomalowanego. We wtorek efekty było widać gołym okiem. Skuteczny w low post, świetne rozgrywanie z high post, dobra obrona w środku.
  2. Frontcourt Smith-Monroe-Drummond wygląda obiecująco. Smith zaczynał ze skrzydła lub z rogu i kiedy defensywa zagęszczała środek, pewnie trafiał trójki (3 na 4), lub wjeżdżał do środka.
  3. Dziura z tyłu. O ile Brandon Jennings wyglądał przyzwoicie i na pewno jest bardziej kreatywny w rozgrywaniu, niż jego poprzednik, to na dwójce czarna dziura. Chauncey Billups, który wybiegł w pierwszym składzie, punktował tylko z linii i wyglądał na ... 37 lat. Rodney Stuckey jest chwalony przez coacha Mo Cheeksa. OK, był aktywny w obronie i dobrze się poruszał. Ale nie trafia zza łuku i jego obecność w wyjściowej piątce będzie uwypuklała słabości reszty składu. Kentavious Caldwell-Pope nie był może zbyt widoczny ale też koledzy niespecjalnie go kreowali. Pokazał intensywność w obronie, aktywność i spryt. Ponoć na razie nie jest faworytem w wyścigu o tytuł pierwszego SG Tłoków.
Dzisiaj nieco bardziej miarodajny test przeciwko mistrzom Miami Heat. Go Pistons!!!

Ruszyła maszyna ...


Pistons, jak reszta ligi, mieli wczoraj dzień otwarty dla mediów przed rozpoczęciem obozu przygotowawczego. W piątek ośrodek treningowy w The Palace otworzy swoje podwoje i goście będą mogli obejrzeć trening drużyny. Już w najbliższy wtorek Pistons rozegrają pierwszy sparing z Maccabi Haifa, a potem kolejne przeciwko drużynom NBA.

Czas więc najwyższy zrobić przegląd zasobów i zadać kluczowe pytania przed rozpoczynającym się już 30go października sezonem 2013/14.

Trzon:
Andre Drummond wkracza w swój drugi sezon na zawodowych parkietach i niesie ze sobą obietnicę lepszego jutra, po jutra i po po jutra. Jako rookie kręcił statystyki per 36 min. na poziomie, a czasem nawet lepsze niż Dwight Howard. Wątpliwości dotyczące jego energii, zaangażowania i chęci gry są już mglistym wspomnieniem. Z zeszłego sezonu mamy pakiet hajlajtów i wrażenie niesamowitej koordynacji, sprawności, siły, instynktu. W lidze letniej Dre wyglądał dosłownie jakby grał z dzieciakami, choć sam jest dużym dzieckiem – rozbrajająco szczerym, ujmującym i sympatycznym. Ale miesiąc miodowy już się kończy i zaraz przyjdzie czas weryfikacji. Coach Mo Cheeks powiedział, że nie widzi powodów, dla których miałby powstrzymywać Drummonda przed grą. Samo to powinno sprawić, że Dre zrobi duży krok naprzód. Musi poprawić osobiste, być dobrze przygotowany kondycyjnie, m.in. żeby uniknąć kontuzji. Wygląda na to, że jest na dobrej drodze. Fani Tłoków czekają na efekty tej pracy "jak na nielegal ziomków". Tymczasem przypomnijmy sobie z kim i z czym mamy do czynienia:



W powracających latami plotkach o transferze Josha Smitha do Detroit było ziarno prawdy. Joe Dumars naprawdę był nim zainteresowany i w lecie zmaterializował to zainteresowanie, oferując mu 4 letni kontrakt na sumę $54 mln. Wielu fanów i obserwatorów Tłoków miało już jednak wtedy mieszane uczucia. W końcu na pokładzie są Andre Drummond i Greg Monroe i po dodaniu Smitha, wszyscy będą sobie deptać po palcach w pomalowanym. Cóż, Joe D. nie przejmował się dopasowaniem graczy, wychodząc z założenie, że drużyna tak słaba przede wszystkim potrzebuje dodać talentu, a wszechstronność Smitha ułatwi wykorzystanie go na różnych pozycjach. I oto jest!! J-Smoove od razu sprawi, że Pistons będą mieli uzasadnione aspiracje do play off. Z resztę już to obiecał. Zapewni dobrą defensywę indywidualną i zespołową, wniesie doświadczenie z walk w postseason. Razem z Drummondem mogą pogrzebać w trumnie każdego, kto się tam zapuści, a po drugiej stronie parkietu, atakować obręcz jak nikt inny.


Ale hola, hola!! Mamy przecież jeszcze jednego wybitnego wysokiego!! Co z nim? Greg Monroe był światłem w ciemnych wiekach ery Johna Kuestera. Za Lawrence'a Franka dalej się rozwijał. W zeszłym sezonie zaczął grywać na czwórce i szło mu różnie - dobrze rozgrywał z high post i atakował po koźle, ale nie ustabilizował rzutu z 5-6 metra na tyle, żeby rozciągnąć strefę. Wyglądało to jakby sam sobie nie ufał. Będzie musiał rozwijać się w tym kierunku, żeby móc spędzać jak najwięcej czasu na parkiecie razem z Drummondem. Ale dość narzekania. Monroe to prawdziwy franchise player. Inteligentny, skoncentrowany młody gracz, który potrafi być bardzo efektywny. Pamiętacie jego pierwsze mecze? Miałem wrażenie, że jest najwolniejszy na boisku i co drugi jego rzut jest blokowany. Ale już po kilku spotkaniach Łoś dostosował się i zaczął siać postrach, zwłaszcza na atakowanej desce. Kiedy Detroit Basketball było pogrążone w narzekaniach niezadowolonych weteranów - role playerów, Monroe polepszał się z tygodnia na tydzień, miesiąca na miesiąc, roku na rok. Tego lata, wraz z Drummondem, byli w szerokiej kadrze do reprezentacji USA. Monroe pokazał, że poprawił  obronę. Do swoich firmowych przechwytów, dodał lepszą pracę nóg i blok.


Łoś będzie po tym sezonie zastrzeżonym wolnym agentem. Jeżeli dalej będzie się tak rozwijał, odnajdzie się w systemie Mo Cheeksa i wciąż będzie prezentował pozytywną postawę poza boiskiem, nie widzę, żeby nie dostał kontraktu zbliżonego do maxa. A co na to Pistons? Niby mają już podpisanego Smitha. Ale Monroe jest w wieku zbliżonym do Drummonda, z którym mogliby stanowić jeden z najlepszych tandemów młodych wysokich. A jeżeli szukasz perspektywicznego gracza, wokół którego można zbudować tożsamość drużyny, trudno trafić lepiej.

Powiedzmy więc to głośno. Frontcourtem Detroit stoi !!! Wystawienie trojki Smith-Monroe-Drummond może stwarzać problemy, ale ma potencjał na absolutną dominację. Jest to niepokojące i ekscytujące zarazem. Trochę jak utopijna wizja koszykarskiego architekta. Mówcie co chcecie, ale ja nie mogę się doczekać aż to zobaczę na własne oczy.


Przód przodem, ale, na dobre czy złe, piłka najczęściej będzie w rękach Brandona Jenningsa, któremu wszyscy chyba zazdroszczą przenosin do Detroit, bo co chwila ktoś chce go bić.



Widać, że się nie przejmuje i "dobrze" się bawi. Ale to tylko pozory, bo The Game też ponoć starał się go lutować. Cóż, haters gonna hate ;-)


Dobra, dość szydery. W Detroit będzie się wymagało, żeby Brandon w odpowiednim momencie dostarczał piłkę wysokim. Podobno teraz zobaczymy zupełnie innego gracza niż w Milwaukee. Trzeba na to patrzeć z dystansem, ale też trzeba podkreślić, że Jennings ma przegląd pola, timing i umie grać pick&roll. Ma więc podstawy, żeby być efektywny. Od tego będzie zależało czy Tłoki będą pracować miarowo, a silnik się nie zatrze. Trener Mo Cheeks, sam były wybitny rozgrywający, powiedział, że nie da chwili wytchnienia Brandonowi i oczekuje od niego mniej trudnych rzutów, a więcej dystrybucji. Jennings ma dopiero 24 lata, a jego styl gry ewoluował. Są więc podstawy, żeby mieć nadzieję. Z drugiej strony, będzie zdecydowanie lepszym dyrygentem niż Brandon Knight, więc już mamy postęp. A w razie trudności, za plecami czai się pewien dobrze znany w Motown staruszek. Ale to już inna kategoria.

Czynnik X:
Chauncey B-B-Billups pogodził się z Joe Dumarsem i postanowił spędzić spokojną starość w Michigan. Ale hej!! Nie mówcie mu o tym, bo tak naprawdę ma aspiracje do gry w pierwszej piątce. Powiedział, że jest PG, a w Clippers grał na dwójce, żeby móc przebywać na boisku. Nie ma problemu z grą obok drugiego rozgrywającego, o ile często będzie mógł mieć piłkę w rękach i podejmować decyzje. Dobra, dość tych warunków, bo jeszcze pomyślimy, że Billups jest kapryśny, a przecież trudno znaleźć gracza, który byłby lepszym liderem i miał tak stabilizujący wpływ na drużynę. Na co więc możemy liczyć? Oczywiście pięknie by było jakbyśmy w nadchodzącym sezonie zobaczyli renesans Billupsa, na miarę powrotu Bena Wallace’a w sezonie 2009-10. Ale nie ma co fantazjować i de facto taka druga młodość stworzyłaby trudną sytuację w kontekście rywalizacji o miejsce w wyjściowym składzie. Jest jednak dość prawdopodobne, że Billups będzie przebywał na parkiecie w kluczowych momentach i brał na siebie odpowiedzialność za podjęcie kluczowych decyzji, jak to już tysiące razy bywało.

Kentavious Caldwell-Pope nie rozegrał nawet minuty na zawodowych parkietach, jeśli nie liczyć ligi letniej. Ale jego profil i umiejętności w takim stopniu trafiają w potrzeby Tłoków, że trudno nie przypuszczać, że dostanie szansę i ją wykorzysta. Wysoki SG, dobry strzelec zza łuku, gra po obu stronach parkietu, zbiera i asystuje. Ponadto nie potrzebuje mieć piłki w rękach, żeby być przydatny. Dokładnie o to chodzi. Nie sądzę, że od razu zagra w pierwszej piątce, ale nie zdziwiłbym się jakby do niej wskoczył w trakcie sezonu. Jeżeli spełni, podkreślam: nie przerośnie, spełni, pokładane w nim oczekiwania, nie widzę nikogo lepszego na dwójkę. Chyba , że …

Luigi „Gigi” Datome ma 26 lat i już bogatą karierę zawodową oraz reprezentacyjną. Ostatnio wymiatał na Eurobaskecie. Na pierwszy trening z Pistons przybył wymęczony długą podróżą z Europy, ale od razu zrobił na wszystkich wrażenie umiejętnościami strzeleckimi. Gra jako SF i ma ku temu warunki, ale nie jest wykluczone, że może też być czasem wykorzystywany na dwójce. Ciężko powiedzieć jak jego kariera rozwinie się za Oceanem, ale stawiam, że ma największy potencjał, żeby zaskoczyć i ukraść minuty na obwodzie. Pistons bardzo liczą na jego umiejętności strzeleckie, ale Datome umie też rozegrać piłkę i zaatakować po koźle. Ponadto odgraża się, że będzie defensorem na miarę Shane’a Battier. Osobiście, nie mam nic przeciwko.

Cała reszta:
Rodney Stuckey. Pamiętacie gościa? Najpierw PG przyszłości, potem SG przyszłości, następnie 6 gracz przyszłości, a ostatnio kandydat do wymiany. Ale mamy nowego coacha i nowe porządki. Choć brzmi to trochę niewiarygodnie, nie zdziwiłbym się gdyby Stuckey się odbił i walczył o miejsce w pierwszej piątce. Jego słabość na dystansie nie pomoże, ale siła i potencjał defensywny już tak. W każdym razie, jak dobrze by mu nie szło, nie widzę, że mógłby na dłużej pozostać w Detroit. Być może, czym lepiej będzie grał, tym szybciej zostanie wymieniony.

Lubię Willa Bynuma, kto nie lubi!! Ale wracając do Detroit postawił się i został postawiony w trudnej sytuacji. Jest trzecim lub czwartym rozgrywającym w składzie. Nie jest zagrożeniem za trójkę w drużynie, która desperacko potrzebuje rozciągnięcia strefy. Na jego korzyść działa synergia, którą wypracował z Drummondem. Być może Joe D. przewietrzy skład, co ułatwi Willowi walkę o minuty na parkiecie.
Kyle Singler robi wszystko dobrze, nic wybitnie. Miał słabszą końcówkę sezonu i na pewno entuzjazm związany z jego potencjałem nieco osłabł. Teraz będzie walczył o minuty jako zmiennik na trójce. Nie polecam jednak ustawiać go jako SG. Jeżeli ponownie odnajdzie się rzutowo i wciąż będzie szarpał w obronie, ma szansę zadomowić się w rotacji.

Jonas Jerebko pewnie najchętniej zapomniałby o sezonie 2012-13. Chociaż pod koniec dostał szansę i ją wykorzystał. Gracz, który przebojem wskoczył do pierwszego składu w sezonie 2009-10 i imponował wszechstronnością i walecznością. Potem zerwanie ścięgna Achillesa wyeliminowało go na cały sezon. Kiedy wrócił, starał się robić więcej niż umiał, za co Lawrence Frank na długo przykuł go do ławy. Nie ma szansy na dużo minut, kiedy na czwórce mogą grać Greg Monroe i Josh Smith. Ale, podobnie jak Singler, jeżeli będzie grał z zaangażowaniem i solidnie w defensywie, co potrafi, ma szansę mieć swoje miejsce w rotacji.

Charlie Villanueva … hmm … Tak, wiem, schodzący kontrakt i kandydat do wymiany. Ale też pamiętajmy, że w zeszłym seoznie Villanueva dosyć dobrze sprawdzał się jako rzucający PF, a w obecnym składzie nie ma w tym zakresie konkurencji. Ale, ale ..

Josh Harrellson ostatnio zniknął nam z pola widzenia, ale jako Knick był całkiem przyzwoity. Ma dobrą technikę i chyba nie jest tak straszny w obronie jak CV. Przeskoczenie Charliego to jego plan minimum.

Peyton Siva dobrymi występami w lidze letniej i postawą na treningach wydrapał sobie miejsce w składzie. Jest n-tym PG i trudno mu będzie choćby powąchać parkiet. Ale ciężka praca może się opłacić, jeżeli kontuzje zdziesiątkują skład, lub Joe D zrobi kolejne roszady. A może wypożyczenie do któregoś z klubów ligi europejskiej?

Ja pierniczę!! Tony Mitchell!! Tak, bardzo chciałem to powiedzieć. Mitchell jest ogrem o niesamowitej sile i dynamice. Umie też co nieco na półdystansie. Ale na teraz jest ostatni w długim szeregu graczy na pozycji PF. Może okoliczności będą mu sprzyjać, ale nie spodziewam się oglądać go zbyt często na parkiecie. A może szkoda, bo mogło by być ciekawie.Dawać go do konkursu wsadów!!

I tak to wygląda. A nad wszystkim czuwać będzie jak ojciec najlepszy Mo Cheeks, człowiek, który nie jest gładki, ani wygadany, ale mam nadzieję, że gracze będą chcieli dla niego grać. Jak powiedział kiedyś late great Chuck Daly, "it's not the X's and O's, it's the Jimmys and Joes". I tego się trzymajmy!!!

Sztab w komplecie

Henry Bibby, ojciec Mike'a i były kolega z drużyny trenera Mo Cheeksa, a ostatnio asystent w Memphis, dopełnił sztab trenerski Tłoków. Kolejny asystent to pracujący w ostatnich sezonach z Lawrencem Frankiem John Loyer. Bernard Smith i Rasheed Wallace będą odpowiedzialni za rozwój zawodników. J-Smoove i Drummond już ćwiczą pod okiem tego drugiego m.in. grę tyłem do kosza i półdystans. Można przyjmować zatrudnienie Sheeda z uśmiechem, ale trudno się nie zgodzić, że ma wiele do przekazania. A raczej nie trzeba się martwić czy jego głos będzie słyszany. Były asystent w Thunder Maz Trakh, nie wiem za co będzie odpowiedzialny, ale czytałem, że jest bystrym gościem z doświadczeniem z różnych lig na świecie.

Head coach Mo Cheeks był ostatnio przypomniany na NBA.TV przy okazji powtórki finałów Wschodu Celtics - Sixers z '81 roku. Pierwszy raz miałem okazję w pełni docenić jak świetnym był graczem. Nieustępliwy w obronie, zdyscyplinowany, bardzo solidny w rozgrywaniu piłki, popełniający mało strat, dbający przede wszystkim o wykreowanie pozycji dla innych.

Natomiast jako trener Cheeks ma opinię nieco słabo przygotowanego i zbyt nastawionego na spontaniczność. Liczę,  że będzie miał dobry kontakt z graczami, a talentu ma tyle, że Pistons na pewno będą lepsi. Ale żeby ustawić system, który będzie optymalnie wykorzystywał niezbyt harmonijnie ułożony skład, będzie potrzebował pomocy asystentów. Mam nadzieję, że ją dostanie i dobrze wykorzysta.

Joe Dumars zatankował. Zatankował dobrymi graczami, nie przejmując się czy do siebie pasują. Teraz pora to ogarnąć. Powodzenia!!!

Joe Dumars się zwierza

Dumars nie jest człowiekiem słowa. Albo może raczej jest człowiekiem niewielu słów i odpowiedniej intonacji. Nie komunikuje się z fanami zbyt często i nie wypowiada się zbyt jasno. Wiadomo, taka praca - nie można ujawniać zbyt wiele. Ale kiedy Joe wypowiada z namaszczeniem dosyć ogólne stwierdzenia, żeby nie powiedzieć komunały, i robi to ze swoim południowym akcentem, pauzując po każdym zdaniu niczym papież, czasem sam już nie rozróżniam kiedy nie może powiedzieć więcej, kiedy robi słuchaczy w wała, a kiedy po prostu maskuje swoją indolencję. Dlatego wywiad, którego udzielił jednemu z najlepszych, no dobra, najlepszemu obecnie gościowi jeżeli chodzi o publicystykę dotyczącą NBA Zachowi Lowe jest szczególny. Dumars odsłania nieco kulisy procesu decyzyjnego sztabu Pistons. Bardzo ciekawe fragmenty dotyczące oceny talentu Brandona Jenningsa.

I'd also say this: We like his ability to see the floor. He shoots a lot, but it’s not that he doesn’t see the floor well. During the four days we were talking about the trade, we broke down hours and hours and hours of film of him, watching him, offensively, just watching his assists. Just watching to see: “Does he see the floor?” And for us, that really hammered it home.
I did a big Jennings piece last year, and watched a lot of film again after you guys made the trade. And it does seem as if he’s improved as a passer, which is weird to say — that he has some Chris Paul start-and-stop to his game now, he’s better at reading the floor, etc.
We absolutely had to see that. If you see it, now it's just a matter of it becoming repetitive, with the change of pace, the hesitations, waiting for the guys on a fast break to fill the trail spots — you have to see those things. And he sees it. Now, the question becomes: Hey, look, we need you to look for that at all times, and to not ever miss it. You have got to make those plays. We are going to sit him down, watch film with him, and say, “Hey, look: You see it.”
It’s no secret Jennings wore out his welcome in Milwaukee. He was seen there as pouty, selfish, entitled. You’re obviously confident that won’t repeat itself in Detroit. Why?
You have to dig deeper than just the kind of scuttlebutt you hear. We talked to a lot of people inside that locker room and in that organization. They definitely mentioned their concerns, but after talking to people, I felt comfortable with it. I feel real comfortable with it, as a matter of fact. We’ve never shied away here in Detroit from guys who supposedly have issues. We feel like if he’s a decent person, that we can deal with him. We’re not here to save the world. We’ve had some guys in here that were … a little different.


Oczywiście gorąco polecam całość.

PG of the present



Dzisiaj Pistons zaprezentują na konferencji prasowej swojego nowego PG. Kolejny PG of the future? Niedawny, Brandon Knight wybrał się w drugą stronę, do Milwaukee. Poprzedni, Rodney Stuckey wciąż jest w składzie, ale mówi się o nim częściej jako o elemencie w wymianie, niż produktywnym graczu. Swoją drogą może nie do końca słusznie. Coś mi mówi, że Stuckey może mieć solidny sezon po okiem Mo Cheeksa. Co oczywiście nie znaczy, że czeka go w Detroit świetlana przyszłość.
Wbrew temu, czego oczekiwało wielu fanów, Joe Dumars nie przejmował się tego lata dopasowaniem graczy do potrzeb drużyny, wychodząc z założenia, że Tłokom po prostu brakuje talentu. Podpisał super utalentowanego, choć trochę chimerycznego, skrzydłowego Josha Smitha, który pozycją mocno wchodzi na pole Grega Monroe. Sprowadził z powrotem byłego kapitana mistrzowskiego składu Pistons Chauncey Billupsa, który wydawał się za dobry, żeby być zmiennikiem Brandona Knighta, ale też za stary, żeby prowadzić drużynę przez 2/3 meczu. Ruchem, który w większym stopniu adresował potrzeby Tłoków na obwodzie było dodanie MVP włoskiej ligi Luigi Datome. Wybrany w drafcie SG, dobry strzelec i defensor Kentavious Caldwell-Pope najbardziej trafia w potrzeby. 
Przybycie Josha Smitha i ustawienie go z młodym, ale już doświadczonym Gregiem Monroe i młodym, ale elektryzującym Andre Drummondem sprawiło, że dla Brandona Knighta zaczął tykać zegar. Wsparcie ze strony Billupsa? OK. Może kolejne wzmocnienia na obwodzie? Super. Ale niemoc Knighta jako playmakera stawała się coraz bardzie widoczna w zestawieniu z potencjałem wysokich. Wszyscy chwalili Knighta za pracowitość, niezłomność i dojrzałość. Został postawiony w bardzo trudnej sytuacji, przechodząc w skróconym lockoutem sezonie 2011/12 prawdziwy chrzest bojowy jako główny ball handler drużyny. Dobrze bronił i trafiał zza łuku. Powoli kontynuował postępy w drugim sezonie. Jednak wymiana Taya Prince’ a dzięki której w Detroit wylądował Jose Calderon unaoczniła wszystkim jak słabym playmakerem jest Knight. Tu gdzie Calderon bawił się pick & rollem, korzystając lub nie z kolejnych zasłon, Knight zakozłowywał się 7 metrów od kosza, tracąc przegląd pola, co skutkowało albo złym rzutem, albo stratą.
A Jennings? Wygląda na to, że jest raczej PG of the present. Braki w jego grze były już nie raz omawiane. Jeżeli ma wykonać kolejny krok w swojej karierze musi poprawić defensywę i selekcję rzutów. Wszyscy w Detroit na to liczą, choć względna stagnacja, która przechodził w Milwaukee każe patrzeć w przyszłość z pewną obawą. Ale tu gdzie Knight niedomagał, Jennings daje radę. Pick & roll? Proszę bardzo. Dostarczyć piłkę podkoszowemu w dogodnej sytuacji? Da się zrobić. Dzięki temu ofensywa Tłoków ma szansę działać płynnie. Może będziemy oglądali akrobatyczne rzuty, które jak wpadają, zapierają dech w piersiach, ale często nie wpadają i wtedy irytują. Może zobaczymy trochę marudzenia i malkontenctwa. Ale drużyna ma więcej talentu, a piłka będzie we właściwych momentach trafiać tam gdzie jest go najwięcej, czyli z przodu.
W końcu trzeba też wyrazić uznanie dla tego jak Joe Dumars rozegrał sytuację. Długo czekał, a Jennings coraz bardziej przekonywał się, że nie dostanie 8 cyfrowego kontraktu. W końcu Joe D zaczął rozmowy z były współpracownikiem, a obecnie GMem Bucks Johnem Hammondem. Gdy media coś wyniuchały, odpowiedział, że nie negocjują wymiany rozgrywających, tylko rozmawiali o swoich psach. W końcu zaaranżował transakcję sign-and-trade, dzięki czemu oszczędził cap space i zrobił trochę miejsca w składzie. Przyda się, bo obecne wcielenie Tłoków jest dalekie od produktu końcowego. Ale Brandon Jennings jest naszym PG teraźniejszości. Miejmy nadzieję, że przekona nas, że przyszłość też należy do niego. Powodzenia!!!

Brandon Jennings w Detroit !!!

Jak podają tzw. "źródła", właśnie dopinana jest wymiana na linii Bucks - Pistons. W ramach sign and trade Tłoki pozyskają rozgrywającego Brandona Jenningsa, który podpisze trzyletni kontrakt na 24 mln $. Do Milwaukee przeprowadzą się Brandon Knight, Khris Middleton i Slava Krawcow.

Ten ruch jest kolejną roszadą po podpisaniu skrzydłowego Josha Smitha i sprowadzeniu byłego kapitana Pistons Chauncey'ego Billupsa. Jennings stanowi wzmocnienie na pozycji PG, a jego zasięg pomoże rozciągnąć strefę. W wieku 23 lat jest zdecydowanie bardziej ustabilizowanym graczem niż Brandon Knight i po prostu bardziej utalentowanym. Skuteczny za trzy, nie robi wielu strat i zdecydowanie ma tzw. swagger. Młody wiek pozwala przypuszczać, że jego niedostatki w grze mogą zostać w dużym stopniu zniwelowane.

Teraz trochę o tych niedostatkach. Po eksplozywnym debiutanckim sezonie, kiedy pokazał się jako super utalentowany punktujący, w kolejnych latach Jennings zbierał coraz więcej krytyki za zbytnie skoncentrowanie na własnym rzucie, niską skuteczność i niedostateczne kreowanie partnerów. Nie jest też wybitnym obrońcą. Krytyka była niekiedy niezasłużona, tym bardziej, że ostatnio Jennings poprawił swoje statystyki asyst i koncentrował się w większym stopniu na grze zespołowej. Jednak jako zastrzeżony wolny agent i jeden z najlepszych potencjalnie dostępnych PG budził niewielkie zainteresowanie wśród GMów innych drużyn. Dodatkowo już od roku wyrażał niezadowolenie ze swojej pozycji w Bucks, dając do zrozumienia, że jest niedoceniany, co z kolei mogło wskazywać na trudny charakter i rozdęte ego.

Pistons podpisują więc gracza o nieprzeciętnym talencie, ale niosącego ze sobą pewne ryzyko. Moja opinia? Warto. Jennings jest zdecydowanie lepszy niż Brandon Knight. Zmiana otoczenia może mu wyjść na dobre, a kontrakt który podpisze nie będzie aż tak wielkim obciążeniem. Na dobre, czy złe, Joe Dumars postanowił przebudować drużynę tu i teraz. W tej sytuacji, Pistons prawdopodobnie nie mogli zyskać więcej.

Na oceny przyjdzie jeszcze czas, ale rozmach, z jakim dokonują się zmiany, potencjał, jak również wątpliwości, które budzi sprowadzenie Josha Smitha i Jenningsa sprawiają, że czeka nas naprawdę ciekawy sezon. Ta strzelba może być groźną bronią, ale może też wypalić w stopę. Ale to nie koniec przebudowy. Za rok schodzą kontrakty Rodneya Stuckey i Charliego V, a Tłoki znów będą miały możliwość kolejnych znaczących ruchów.

Niebawem analiza potencjału nowego rozgrywającego Tłoków i słów kilka o nowym rozgrywającym Bucks, Brandonie K. Stay tuned !!!

Chauncey B-B-B-Billups!!!

... wraca do Detroit. Niesamowite!! Sheed na ławce, Billups na boisku!! Właśnie miałem pisać o tym czy Brandon Knight sprosta wyzwaniu gry na jedynce w pierwszym składzie, kiedy ni stąd ni zowąd pojawiło się wzmocnienie w postaci legendy Tłoków. Billups podpisał dwuletni kontrakt na kwotę ok. 5 mln. z opcją drużyny w drugim roku. Jeszcze kilka tygodni temu mówiło się, że Pistons o nim myślą i że już nie chowa urazy do Dumarsa, ale potem wszystko przycichło. Zakładano, że ostatnie lata kariery Billups będzie chciał spędzić w drużynie, która walczy o najwyższe cele. No i w końcu taka drużyna się znalazła;-)))

A teraz powrót na ziemię. Czego możemy się spodziewać po Chaunceym? Wiadomo, że nie gry na pozimie z czasów w Detroit. Również nie z czasów Denver. Ale już może bliżej tego co prezentował w Knicks. W każdym razie, liczę, że wróci do pełni sił i będzie grał lepiej niż ostatnio w Clippers. A nawet jak nie, to nikt nie będzie miał do niego pretensji. Jest weteranem, który ma wspierać młodego PG Brandona Knighta. A może stworzą duet a'la Ty Lawson - Andre Miller. Cóż, chyba nie będzie to tak wyglądało. Mam nadzieję, że klimat Michigan będzie służył Billupsowi jak przed laty. Welcome back Mr. Big Shot!!!



Gettin creative


Okno transferowe oficjalnie otwiera się dopiero jutro, ale większość klasowych wolnych agentów już dogadało się z klubami. Zaplanowano też sporo transferów. Tymczasem Pistons wciąż nie wzmocnili się na obwodzie, co miało być priorytetem tegorocznego offseason. Skrupulatnie przeglądałem więc listę pozostałych wolnych agentów i popadałem w coraz większy frasunek. Oczywiście zostają wymiany, ale to trudno przewidzieć.


Tymczasem (to jedno z moich ulubionych słów), Tłoki podpisały 25 letniego skrzydłowego Virtus Roma Luigi Datome!! Moja wiedza o ligach europejskich jest minimalna, więc nie będę się silił na scouting. Ale wiem, że Datome to aktualny MVP włoskiej ligi i filar reprezentacji. Jest świetnym strzelcem, co widać w statystykach: 51.5% za dwa, prawie 40% zza łuku, 92.6% z linii. Młody, ale doświadczony gracz, umie też zaatakować z kozła. Kreatywny, ze względu na swój wzrost, zasięg i sprawność był prawdziwym wyzwaniem dla defensyw na parkietach Euroligi. Jak będzie w NBA? Cóż, zainteresowanych jego usługami było wiele drużyn, w tym San Antonio Spurs - to kolejny dobry prognostyk. Gigi podpisał dwuletni kontrakt za 3,5 mln $. Wygląda na dobry ruch. Kolejny ...


Will Bynum zostaje w Detroit

Will Bynum podpisał dwuletni kontrakt na 5.75 mln $. Dobra cena i dobry ruch. Bynum miewał wahania formy w trakcie swojej kariery w Detroit. Był też różnie, często źle, wykorzytywany przez trenerów. Nigdy jednak nie stracił zaangażowania. W zeszłym sezonie stworzyli z Andre Drummondem lokalne Lob City. Były też mecze, kiedy Bynum wiózł Pistons do zwycięstwa lub zaciętej końcówki. Często bywał najlepszym playmakerem w drużynie. Wiemy co potrafi, a czego nie. Moim zdaniem jest dobrą opcją jako drugi rozgrywający. Problem jest z pierwszą, tzn. czy Brandon Knight ustabilizuje formę i będzie potrafił uruchamiać partnerów. Niewielu w niego wierzy, ale ja, uważam, że będzie się rozwijał. Kolejna niewiadoma to Rodney Stuckey, którego Detroit chce wymienić, ale nie ma gwarancji, że do tego dojdzie. Tymczasem Bynum jest pewną opcją. Welcome back Will the Thrill !!


Guess who's back !!!

Zaczęła się liga letnia i o tym miałem pisać. Tymczasem, wiecie kto zasiądzie na ławce Tłoków w drugim meczu przeciwko Celtics? Tak, ktoś kto pomieszkiwał i tu i tam, a pochodzi z Filadelfii. Panie i Panowie!! Rasheed Wallace oficjalnie dołączył do sztabu szkoleniowego Pistons jako asystent coacha Mo Cheeksa. Cóż mogę powiedzieć? Trudno się nie cieszyć. I to nie tylko dlatego, że Rasheed był jednym z najważniejszych elementów mistrzowskiego składu. Przy całej jego kolorowej osobowości i tendencji do kolekcjonowania fauli technicznych, Sheed jest graczem o nieprzeciętnej boiskowej inteligencji. A w jego zdolności komunikacyjne chyba nikt nie wątpi ;-)) Wallace będzie się specjalizował w przygotowaniu wysokich. Drummond, Monroe, Smith, Krawcow i Mitchell będą pod dobrymi skrzydłami. Ball don't lie!!